Dla wszystkich, którzy jadą na Festiwal Woodstock 2010 w Kostrzynie nad Odrą, nie zamierzają spijać się do nieprzytomności i chcą coś ciekawego zobaczyć, przygotowałem zespolony spis wydarzeń z praktycznie wszystkich scen festiwalowych. Są to pliki tekstowe, które bez problemu można odczytać na większości telefonów komórkowych, przesłać bluetoothem w kosmos lub wydrukować po prostu. Paczka zawiera następujące wersje programu:

  • z wcięciami bez podziału na dni
  • z wcięciami z podziałem na dni
  • bez wcięć

z miejsc:

  • Duża scena
  • Mała scena (scena folkowa)
  • Scena w Pokojowej Wiosce Kryszny
  • Akademia Sztuk Przepięknych (mała scena, duża scena + warsztaty)
  • Łódźstok
  • Monar

Oto treść do ściągnięcia w paczce

lub do obejrzenia (po rozwinięciu posta): Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 1 komentarz »

Nie mam weny na pisanie, chociaż w głowie mej ostatnio myśli biegają coraz szybciej. Żyję szybko, aktywnie, ale coraz mniej męcząco i wyniszczająco. Chyba się starzeję, bo współczynnik hardkorowości spada osiągając już dawno temu poziom przeciętny.

Podróżowałem trochę. Miał  być wypad kmieciolotem do Włoch, turbolader katastrophe zmusił nas jednak by osiąść w Monachium. Był Mediolan, stolica mody, perfumerii najlepszych, karaluchów i syfu na ulicy. Był Poznań i Warszawa ze dwa razy akurat gdy para prezydencka zaliczyła upadek z kilku metrów w Wielkiej Maszynie. Było piękne Alicante w Hiszpanii, gdzie w ciągu trzech dób wypiłem 10 win. Nie byłem pijany, tak sobie mówię. Ale jak tu nie pić przepysznego wina, skoro mercadony obfitują w różnorodne jego rodzaje, a w przedziale cenowym 1-3 euro mamy dostępnych kilkadziesiąt marek?

Tagi: , ,

Comments 3 komentarzy »

Oi! Bogini z roślin powstała,
Miofilamentów od nastulat wyrzeknięta!
Twa Boskość choć chwalona przez licznych,
opiewana przez jednego.

Oto i ja.
Zagubiony wśród betonu,
a w nim pasu zieleni poszukujący.

Oto i ja. Zgubiony wśród zieleni,
a nań bloki betonu odnajdujący.

W chaosie, gdy deficyt entropii stał się nieosiągalnym opus magnum Architekta,
na „M jak Metamorfoza” jawi mi się JEDNA Stała Uniwersalna.

Idę w gąszcz i naiwnie wierzę.
Trzymam się liany, głupio ufam sobie.
Wyczuwam woń Stałej,
a Zmienne bez inicjalizacji omijam.
Wzdłuż krętych ścieżek żywego płotu do wrót Twej świątyni,
niczym nić Ariadny helisę DNA nasieniem plotę.

Skąd pęd do flory? Wciąż szukam Przyczyny.
Przeto już jestem i szybko oddycham
Rozpostarte konary inspirują,
naglą do herezji wizją hedonizmu.
W trudzie wyciosany ten to totem.
Idę po grot, by zlać nas potem potem.

Z namaszczeniem pielęgnuję gałązki.
Korę nacinam, by soki zbierać.
Ku lepszym plonom krępuję pnącza.
Te napinam w łuk strzelisty.
W stronę światła lampy sodowej.

Kosztuję kojącego owocu u szczytu Twych wzgórz,
gładzę językiem odnogi nerwacji.
Wspinam się do kwiatostanu,
by posiąść życiodajny sok.

W odpowiedzi na brak pytania,
wśród liści i kłód,
drewniane łoże
kwieciem usłane aż po grób.
Jak Euterpe i Erato w miłosnym uścisku.

Oto abstrakt: skok w bok.
W krok. W spokój, poza mrok.

Wolna forma wypowiedzi, coś jak alkoholem wspomagany strumień świadomości, podczas rzepakowej wyprawy po wsi polskiej. Na temat. Z pozdrowieniami z Chmurnego Kukułczyna.

Tagi: , , , ,

Comments Brak komentarzy »

Nie wiem co powiedzieć. Zachciało mi się jakiegoś produktu mlecznego. Kakao dla dzieci. A co…

A tutaj znienacka totalny brainrape. Absolutny mindfuck. Epic fail.

Dirty Sanchez Fail

Dirty Sanchez Fail

Tagi: , , ,

Comments Brak komentarzy »

W ramach kultywowanej od lat nieświadomej tradycji w styczniu/lutym potrzebuję Katharsis. Zgłosiłem się więc do jedynego zakładu w Szczecinie, który wykonuje te małe zabiegi. „Małe” bez cudzysłowu, gdyż w porównaniu do dowolnego przekłucia – mikrodermalne są bardzo mało ingerujące w tkankę. Założenie trwa chwilę i nie boli – jest jak zastrzyk. Gojenie też jest błyskawiczne – jak zadrapanie. Po 2 tygodniach skóra jest jak nowa. Po co? Bo można, bo to odwracalne.

Microdermal w nadgarstku - wrist microdermal

Microdermal w nadgarstku - wrist microdermal

Różne rodzaje dysków zostały zakupione w sklepie Koltat. Polecam – tanio i dobrze.

Oj mamo, mamo, ja nie chcę być cyborgiem? Ależ przecież już jestem! :)

Tagi: , , , , , , , , ,

Comments 8 komentarzy »

Mówi się, że jaki nowy rok taki cały rok. Sylwestra spędziłem u przypadkowych ludzi, których poznałem dokładnie w tamtym momencie. W późniejszych miesiącach chaos relacji narastał jeszcze bardziej.

Punkt startowy Anno Domini 2009 najlepiej określa spontaniczny klip. Czyli u nas nihil novi:

YouTube Preview Image

Wszystko co zostało podane poniżej jest tylko fikcją literacką. Nie dotyczy ani mnie, ani moich znajomych :)

Podsumowanie horacjańskiego roku 2009

Podsumowanie horacjańskiego roku 2009

Więc co się działo?

  • Wraz z kolegami założyliśmy kółko wzajemnego wsparcia. Czyli singielskie kółko alkoholizacyjno-refleksyjne, aktywnie działające, zmuszające wątrobę do hiperregularnego przetwarzania toksyn.
  • Lansowałem się za darmo w pracy, pracowałem bardzo luźno i bardzo różnie. Freelance webmasterski sprawia, że człowiek dziadzieje. Praca w domu o której całe życie marzyłem powoduje odizolowanie od społeczeństwa
  • Słuchałem pana L.U.C’a, Bonobo i Tobina. Poszerzałem spektrum tego co wyzwalają moje głośniki na wszelkie możliwe sposoby.
  • Poleciałem do Irlandii, aby w dublińskich centrach pracy zatrudnić się wszędzie i nie przyjść do roboty. Przekonałem się też, że w Dublinie jest więcej Polaków niż w Szczecinie. I piwo Karpackie nie kosztuje 1,5 zł, tylko 10 zł.
  • Zakończyłem wieloletni proces edukacyjny zdobywając tytuł Magistra Inżyniera Informatyki. Otrzymałem ocenę bardzo dobrą za pracę magisterską o wdzięcznym temacie: „System pozyskiwania obrazów z serwisów internetowych dla celów budowy
    graficznych baz danych”.
    Nastąpił więc koniec studiów. W głowie gotował się kompot z głupot o tym, że jestem na rozdrożu, nie ma sensu. Perspektywy pracy, rozwoju zbyt wiele, ale człowieka zjada marazm i stagnacja. Poza tym, czy warto zmieniać coś na siłę, skoro jest dobrze i da się żyć spokojnie nie przemęczając się zbytnio?
  • Chociaż starałem się nie dołować zbyt wiele, przebijałem kolejne dna złych nastrojów
  • Starałem się czerpać z życia wielkimi szuflami. Szukałem szczęścia w okolicach Wrocławia.
  • Zostałem samozwańczym baronem baunsu. Paliłem hajs razem z borixonem, polewałem nierządnice zimnym Ballantinesem na licznych imprezach na pozerskim pseudo-squocie.
  • Zostałem tatą chrzestnym. Blasphemy!
  • Pomiędzy okresami pozornej stabilizacji nie nudziłem się, a biegałem, doznawałem. Bolała twarda wątróbka.
  • Zrozumiałem po raz wtóry, że jak prawie każdy jestem uzależniony od uczucia miłości i bycia kochanym. Tylko będąc wiecznie naćpany oksytocyną z częstym wtryskiem endorfin wprost do mózgu czuję się spełniony. Naturalnie.
  • Pierwszy raz zrobiłem sushi dla Ukochanej. Szukałem szczęścia w okolicach Poznania.
  • Zamieszkałem w opuszczonej kamienicy, na najlepszej ulicy w Szczecinie. Przeżyłem tam niezliczoną ilość bib, bibek i imprez.
  • Starałem się realizować dewizę „primo non nocere” – „przede wszystkim nie krzywdzić”. Nie mi jest jednak oceniać, czy się udało
  • Poznałem z innej strony ludzi, których znałem od lat. Każdy jest tylko człowiekiem. Zupełnie innym. Bez możliwości komunikacji między nimi. Cytując refleksję z roku poprzedniego: „Utwierdziłem się w przekonaniu, że Szczecin jest miejscem gdzie każdy z każdym albo kiedyś kopulował, albo kopał obcokrajowca. A gdy przeszedłem z tym do porządku dziennego, dowiadywałem się o tym drugi raz. I trzeci. I czwarty. I kolejny”. Na wszystkie możliwe sposoby. To się we łbie nie mieści!
  • Mój chrześniak powiedział mi, że jestem elegancki. Wierze mu.
  • Zacząłem kupować oryginalne płyty, bo Kmieciu mnie prosił, abym wspierał muzykę. Ja nie jestem asertywny, więc nie odmówiłem
  • Paliłem kościoły razem z Burzumem.
  • Zauważyłem, że z potrzeby zaspokojenia spaczonego nierzadko poczucia bliskości wszędzie rodzi się wiele związków bezsensownych. Aby wypełnić czas i pochwę.
  • Pierwszy raz zrobiłem samotnie sushi, by zjeść je przy komputerze i zapić herbatą Saga
  • Herbata Saga najlepiej smakuje w mieście Praga. David Czerny siedząc w swoim różowym czołgu, sikając na rzeźbę przedstawiającą Czechy pewnie by to potwierdził.
  • Odkryłem, że w mojej kuchni poprzez pączkowanie rozmnażają się butelki po piwie (patrz LISTOPAD). Sprzedawałem ich więc nieskończoną ilość. Efekt? Nienawidzą mnie w każdej Żabce i w każdym monopolowym w promieniu 100 km od mojego mieszkania. Teraz nawet zwykłe skupy butelek przyjmują szkło tylko na wymianę. I za okazaniem paragonu.
  • Obserwowałem jak kolega Irek mlaszcze sałatę za internet.
  • Denaturowałem trzewia ogromną ilością autowidolu, borygo. Wszak jam jest Cyborg.
  • Pierwszy raz zrobiłem sushi na kolację wigilijną.
  • Miałem przeżyć ciepłą zimę pod kołdrą z ukochaną, a zostało przebywanie w 10 stopniach celsjusza na pseudo-skłocie, często bez wody.
  • Grałem z GODbite bardzo aktywnie. Grałem wesoło z Get Wired. Perkusyjnie osiągnąłem kolejny level zaawansowania. Jeszcze nie jestem bossem planszy, ale już niedługo.
  • Spałem z suszarką przy łóżku, aby dogrzewać powietrze pod kołdrą w nocy. W moim pokoju widziałem swój oddech. W łazience oddech zamarzał.
  • Zepsułem się jeszcze bardziej. Coraz bardziej oddalają się ode mnie cechy, które w sobie ceniłem. Wszystko przez złe Białogłowy! GODLESS, EVIL CREATURES!

Koniec końców. Chyba nie jest źle.

YouTube Preview Image

Po 2008 roku życzyłem sobie jeszcze więcej wrażeń. Otrzymałem ich zbyt wiele. Teraz życzę sobie zwolnić i znaleźć w końcu swoje miejsce na padole. A poza tym, mimo, że już Julian Tuwim napisał – „całujcie mnie wszyscy w dupę”, nie mam żadnych wyzwoleńczych nastrojów. Wiem, żę będę żył jak chcę, ale nie widzę nic złego w postępującej uniformizacji i stabilizacji mojego rocznika. Każdy obiera własną ścieżkę życia. Ja obieram ziemniaki, bo to mnie relaksuje i daje mi poczucie spełnienia.

Dziwnym jest bowiem fakt, że całe życie walczyłem o to, aby liznąć jak najszerszego zakresu wiedzy, zdobywać informacje (często śmieciowe), aby móc je kognitywnie połączyć z innymi, skomparować i spojrzeć na pewne zagadnienia z jak najrozleglejszych stron. Najbardziej jak się da obiektywnie. I co? I gówno. Spokoju ducha to nie przynosi niestety. Najgorszym bowiem jest mieć świadomość. Stąd obieranie ziemniaków. Prosta i niewymagająca wzmożonej ruchliwości na dendrytach czynność.

Tagi: , , ,

Comments 2 komentarzy »

… i pamiętaj, ze kto żuje gumę w lesie, temu chata płonie. Jak to kiedyś pewien Poeta rzekł, po czym skonał. A HoRacy zamiast wydrukować post z podsumowaniem roku Anno Domini 2009, w odpowiedzi na brak, pogrąża się w substytucji i płodzi kolejne tanie erotyki, próbując nie czuć się zmęczony każdą komórką ciała. Ten pochodzi z trzeciego kwartału 2009. Zapisany został w nocy, w telefonie, jak każda moja myśl.

Co noc krzyczę o krzywiznach linii dachów na każdym rynku, w każdym pięknym mieście. Infinitum uchylonych okien na każdym z poddaszy błaga o obecność naszych jęków.

Co noc kochamy się na drzewach. Podwieszeni za przeguby dłoni wyginamy ciała w nienaturalne łuki. Natura i pożądanie w tańcu z Erosem i Tanatosem.

Struktura dwuosobowa jest uniezależniona od reszty świata. Obieg wilgoci między nami, nasiąkanie powietrza potem, erupcja seksualnej potencji, skraplanie czystej miłości na naszych ciałach. Z drugiej strony – te cholerne maski dla świata, jako wentyl bezpieczeństwa, by nie zatracić się do szczętu w postępującym uzależnieniu od swych tkanek opiętych na przyspieszonych oddechach. Probierz n-holizmu.

Miasto samo nic nie znaczy. Jest jak szyna danych, nośnik informacji. Trywialne tło dla wyjętych z przestrzeni wydarzeń, gdzie kreuje nowe zależności ekstraordynarny Mistrz Gry.

Głowa niczym reaktor aktu tworzenia, ciało jako wulkan, zwiastun magmy.

Wiem, że słabe. Wiem, że typowe. Wiem też, że oddaje chwilowy stan umysłu i pozwala mi go odtworzyć. Poza tym, parafrazując Mądrość pewną:

klęska.
jako nadawca komunikatu zawiodłem,
wracam na tarczy.
akt językowy to sprawa podła,
gdy wieloznaczność warczy.

i chuj…

Tagi: , ,

Comments 2 komentarzy »

Circuit bending radio hack, made by hoRacyPod koniec miesiąca listopad, w pięknym i zawsze słonecznym mieście Szczecinie, odbył się festiwal Digitalia. Podczas tego pięknego dla zmysłów czasu zobaczyłem min. GENIALNY na żywo zespół MorF (BTW – zakupiłem ich płytę, rozmawiałem z perkusistą, a dopiero w domu okazało się, że to były perkman Kanału Audytywnego). Oprócz koncertów na Digitaliach odbywały się Laboratoria z Circuit Bending. Tutaj przywołam wszechmądrość Wikipedii:

Circuit Bending: kreatywne wykorzystywanie zwarć układów instrumentów elektronicznych o niskim napięciu – np. zabawek, małych syntezatorów zasilanych bateriami – w celu stworzenia nowego typu brzmienia. Powstający dźwięk jest przypadkowy (trudno powtórzyć idealnie to samo brzmienie). Circuit Bending stosuje się często podczas tworzenia tak zwanej noise music, jak również awangardowej muzyki współczesnej.

Mówiąc jaśniej – jest to odkrywanie nowego, nietypowego potencjału elektronicznych urządzeń wydających dźwięk – starych zabawek, radyjek, pozytywek. Generowane dźwięki są zwykle niepowtarzalne Jak to jakiś opętany CB-guy powiedział: „Jest to jak odkrywanie nowych światów, które nie powinny istnieć, ale jednak tam są”.

Niejaka Ciotka chciała wyciągnąć mnie na warsztaty, wygrzebałem więc z szafy stare radio na 230V i udałem się w kierunku XII MUZ, gdzie odbywały się zajęcia. Podszedłem do nich jednak dość pragmatycznie – znam swoje możliwości, nie władam lutownicą jak Wiedźmin ciupagą, więc bałem się grzebania w czymś, co podłącza się do sieci. Postanowiłem jednak zostać i:
- rozkręcić radio
- podłączyć do sieci
- poślinić palec
- pozwierać losowe miejsca na płycie drukowane
- zaobserwować i usłyszeć efekt
- interesujące zwarcia „wyprowadzić” na przełączniki, fotorezystory i potencjometry
- cieszyć michę podczas wiercenia obudowy starego radia i dorabiania dużego jacka

Efekt finalny możecie zobaczyć na poniższym filmiku:

YouTube Preview Image

Szczecińskie warsztaty prowadzili Michał Dudek, Klaas Huebne i Andrea Lange. Wielkie dzięki składam!

Circuit bented radio hack, made by hoRacy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments 5 komentarzy »

Twój ulubiony BoysBand znowu szaleje! W tym tygodniu odbędą się 2 koncerty w Kontrastach. Pomimo, że gramy z sesyjnym basistą, skopiemy Wasze pośladki. ZAPRASZAM!!!

Tagi: , , , ,

Comments Brak komentarzy »

nokia_e71-1Wewnętrzny pęd do wiecznej aktualizacji wszystkiego podkusił mnie, aby do mojego telefonu Nokia E71 wgrać najnowszy Firmware z 300.21.12 na 400.21.013. Jak wiadomo, zabawy tego typu kończą się zwykle utratą danych, bo usilnie robione back-upy nigdy w pełni nie działają (tutaj podziękowania dla twórców Nokia Pc Suite i Ovi Suite). Tak było i w tym przypadku. Nowy firmware wstał, ale:

  • przestał działać GPS
  • niektóre dokumenty nie zostały przywrócone
  • przede wszystkim – przestało działać połączenie wifi, a zaczał pojawiać się komunikat: „WLAN connection already active. Close it and try again” (połączenie wlan już aktywne. Zamknij je i spróbuj ponownie).

Zmiana ustawień telefonu nie pomogła, nie pomogło szperanie po forach, reflashowanie, ani przywracanie do ustawień fabrycznych – po prostu. Ciągle wyskakiwał bzdurny komunikat. Koniec końców przypadkiem udało mi się „naprawić błąd” poprzez wykonanie twardego resetu (kod *#7370#) kilka razy jeden po drugim (z wyjętą kartą pamięci, aby zapobiec instalowaniu softu zewnętrznego).

Dodatkowo – po przestudiowaniu lektury zagranicznych forów dowiedziałem się, że podczas IMPORTOWANIA ustawień wyeksportowanych wcześniej przy pomocy oprogramowania Nokia – przywracane są także stare błędy i niekompatybilne ustawienia. Oczywiście fiński koncern zapomniał o odpowiedniej notyfikacji, że problemy tego typu mogą występować.

Poza tym telefon znakomicie sprawuje się w większości zastosowań – polecam każdemu, kto potrzebuje cudacznego, ale małego i lekkiego telefonu. Jest to smartphone roku 2008, deklasujący wszystko co było dostępne wtedy na rynku. Amen.

Tagi: , , , , , , , , ,

Comments 9 komentarzy »