Archiwum na Maj, 2008

Brygada ZŁO

Bardzo ciężko jest pogodzić na raz obowiązek pracy, uczelni, sensualizmu, picia alkoholu i juwenaliów. Bardzo ciężko jest unieszkodliwiać zmęczenie koniecznością poskakania sobie na koncertach i spotkania grona wspaniałych ludzi. Bardzo ciężko jest zaliczyć w tym czasie zaległy egzamin z Inżynierii Oprogramowania. Bardzo ciężko jest siać dekadencje i nihilizm wśród studentów, którzy i tak nie zaliczą nadchodzącej sesji. Bardzo ciężko jest robić sobie zdjęcia z Panami Policjantami (PP lepsze niż AA), którzy wlepiają studencikom biednym mandaciczki za robienie sobie z nimi zdjęć. Bardzo ciężko jest empirycznie sprawdzić, że piwo nie przecieka przez kieszeń bojówek. Bardzo ciężko jest siać chaos i zakłócać szczecińską entropię.

Polucjanci umrą?

Tak, podsumowując – jest bardzo dobrze, wręcz pięknie. Esencja tego na co czekałem. Jest dobrze ;)

Dzień Dobry,

Wszyscy umrzemy!!!

Dzień Dobry, Wszyscy Umrzemy

Tagi: , , , , , ,

Comments 3 komentarzy »

Oto tekst, który wyszedł dawno temu (7-8 lat ma pewnie) spod łapy Qbcka. Na Bogów Eternii, dlaczego tekst ten chociaż naiwny - jest taki prawdziwy? Nic już nie smakuje tak jak kiedyś. Dorosłem? Wolałem być idealistą. Wtedy nie widać było gówna, które toczy się z istoty świata wszelkimi otworami. Chciałbym dalej poznawać i cieszyć się, a nie utrzymywać się na powierzchni, egzystować.

 

C G G7
Bardzo proszę dobrzy ludzie już nie kondensujcie więcej żadnych dyspenz
Niech na zawsze już zostaną te dyspenzy nieskondensowane
Bo im więcej nam wolno tym naprawde bardziej jesteśmy ograniczeni
Bo najfajniej jest porobić sobie to co zakazane

Ja nie chcę być dorosłym d
Bo piwo nie będzie już tak smakować a G
I żeby fajki palić
Nie trzeba będzie więcej się bunkrować

Bo im więcej nam wolno tym naprawde bardziej jesteśmy ograniczeni
Bo najfajniej jest porobić sobie to co zakazane

Ja nie chcę d
Ja naprawde nie chcę nigdy być dorosły a G
Bo wszystkie dorosłe to są
Dyspenczyki skondensowane

Bardzo proszę dobrzy ludzie już nie kondensujcie więcej żadnych dyspenz
Niech na zawsze już zostaną te dyspenzy nieskondensowane

Ja nie chcę
Ja naprawde nie chcę nigdy być dorosły
Bo wszystkie dorosłe to są
Dziady wstrętne w dupe jebane

Tagi: , , ,

Comments Brak komentarzy »

Dziś umieściłem na blogu wywiad z GDR!em, a już po godzinie na stronie GDR!a ukazał się wywiad ze mną! WTF, ta machina już ruszyła! Tego nie da się zatrzymać!!!

Zapraszam do zapoznania się z wywiadem.

Jestem sławny, stąd rządy wszystkich krajów już tylko o krok!!! BUAAHAHAHAHA!

Tagi: , , , , , ,

Comments 1 komentarz »

Cytując mości GDR!a:

Ostatnio na blogach powstała moda na robienie wywiadów ze znanymi osobistościami. Owe znane osobistości publikują w zamian wywiad z autorem bloga, przez co autor bloga również staje się znaną osobistością. W ten sposób spirala bycia znanymi osobistościami nakręca się, w krytycznym momencie przyjmując postać „Tańca z Gwiazdami”, w którym wszyscy są znani, nie wiadomo tylko komu.

Wskutek ów masońskiego porozumienia pewnego grona bardzo niedowartościowanych osób, rozpoczynamy rotacyjny cykl wywiadów z Osobistościami Szczecińskiego Internetu. Na pierwszy odstrzał trafił dobrze znany szczecińskiej policji dekadent GDR!.
GDR! w piekle
hoRacy: Witaj Andrzeju. Bardzo mi miło, że mogę gościć Ciebie w skromnych progach mojego blogaska.

GDR!: Witaj Tomku. Mam nadzieję że ten wywiad pozwoli mi na zyskanie sławy.

hoRacy: Powiedz proszę skąd wzięła się Twoja pasja do zer, jedynek i innych cyfronów?

GDR!: Jest to dla mnie tak niezrozumiałe, jak dla większości Polaków fakt, że interesują się piłką nożną. Po prostu zawsze chciałem mieć komputer i zawsze miałem pomysł na usprawnienie świata. Potem była książka – kurs BASICa „Przygody z komputerem i bez komputera”, następnie – Commodore 64, i poszło z górki. Zupełnie nie rozumiem czemu w dzisiejszych komputerowych książkach dla dzieci nie uczy się już programowania ;)

hoRacy: Przy zachowaniu czcionki Times New Roman 9 Twoje Curriculum Vitae ma aż 24 strony wypełnione spisem projektów informatycznych w których brałeś udział. Skąd Twoja żywne zainteresowanie programowaniem?

GDR!: Żałuj że nie widziałeś CV wydrukowanego Free Serif 14, z interlinią 1.5 – bez uprzedniego zabindowania można łatwo zgubić się w gąszczu kartek. Dlaczego programowanie? Mam wewnętrzną potrzebę tworzenia czegoś co się rusza. Do mechaniki mam dwie lewe ręce, elektronika zawsze była dla mnie zbyt drogim hobby (bo dość długo z tym wiązałem swoją przyszłość). Programowanie pozwala na tworzenie rzeczy o znacznie większej złożoności niż większość innych dziedzin inżynierii, a na dodatek jest hobby darmowym, co nie było bez znaczenia kiedy miałem 9, 10 czy 11 lat.

hoRacy: Czy nie wolałbyś pograć w gry na komórki?

GDR!: Na mojej obecnej komórce są tylko dwie gry i nie można dogrywać nowych, myślę że to jest główny powód dla którego nie gram. Do tego chyba dochodzi spaczenie polegające na tym, że gry to dla mnie chyba jednak zbyt bierna rozrywka, a poza tym najzwyczajniej w świecie trafia mnie szlag kiedy muszę ten sam level przechodzić więcej niz dwa razy.

hoRacy: Opowiedz mi o swoich dziełach. Doszły mnie słuchy, że udało się Tobie przy użyciu technik reverse engineeringu złamać szyfr Benjamina, przez co odblokowałeś młodzieży w gimnazjach dostęp do stron z pornografią.

GDR!: Było tak, i wbrew powszechnemu przekonaniu – nie zrobiłem tego dla jakiejkolwiek ideologii, chodziło raczej o wyzwanie. Ministerstwo Oświaty rekomendowało kiedyś program służący blokowaniu w szkołach stron nieodpowiednich dla dzieci i młodzieży – chodziło rzekomo o pornografię, przemoc i narkotyki. Niestety, lista słów kluczowych blokowanych przez program była niejawna, a internauci testujący program mówili że nie mieli większych problemów ze znalezieniem pornografii, przemocy i stron o narkotykach, mieli za to spory problem z wchodzeniem na blogi. Co się okazało po złamaniu szyfru, najlepiej opisał porneL który równolegle pracował nad jego pokonaniem.

hoRacy: Jeśli chodzi o inne projekty – przybliż czytelnikom nad czym ciekawym pracowałeś wcześniej i nad czym pracujesz obecnie.

GDR!: Projektów komercyjnych raczej nie ma co wymieniać – nie było wśród nich raczej nic zapierającego dech w piersiach. Z innych rzeczy – kiedyś pisaliśmy multiplatformową (Amiga/PC/cokolwiek) grę MMORPG. Zdarzyło mi się również kiedyś popełnić całkiem popularny plugin do Gadu-Gadu. Zaczęło się od Pornela próbującego upodobnić swojego Windowsa do AmigaOS – doszedłem do wniosku że wizualnie nie pasuje jeszcze tylko komunikator. Zrobiłem więc najpierw binarną modyfikację GG teksturującą co się da w oknie rozmowy, a – po opublikowaniu na forum komunikatory.info – przerobiłem to w formie pluginu. Nie można też zapomnieć o banalnej technicznie, ale – moim zdaniem – ciekawej wyszukiwarce sklepów monopolowych. Można powiedzieć że byłem dzięki niej jednym z pionierów web 2.0 w Polsce – cała baza danych została stworzona przez użytkowników. Kiedyś zacząłem pisać jeszcze program P2P który miał tą właściwość, że ciężko byłoby go wyciąć na firewallu, rozwijam – głównie na własny użytek, ale wiem że jest grono użytkowników – program do wysyłania SMSów.

hoRacy: Doszły mnie słuchy, że oprócz tego zajmujesz się jeszcze działalnością estradową. Opowiedz mi o pierwszym w Polsce zespole pedo-core’owym, którego jesteś wokalistą.

GDR!: Nie potrafimy grać, nie potrafimy śpiewać, ale doskonale się bawimy. Jesteś w lekkim błędzie – żeby nie być zbyt blisko profesjonalizmu, nieustannie zamieniamy się rolami. Ostatnio grałem na gitarze, nie znając żadnego chwytu, a zagorzały miłośnik techno growlował do mikrofonu. Na jednej z prób obsługiwałem perkusję, a jakiś czas temu nawet zmontowałem teledysk. Właśnie skończyliśmy nagrywać materiał na pierwszą płytę, która będzie dostępna kiedy koledzy uporają się z okładką, a ja złożę teledysk do drugiego singla.

hoRacy: Jaki wiek inicjacji seksualnej jest wg Ciebie optymalny?

GDR!: Trzy latka! ;) A serio – każdy „inicjuje się” kiedy czuje się wystarczająco dojrzały.

hoRacy: Poza działalnością stricte inżynierską i muzyczną zajmujesz się także animowaniem lokalnej kultury. Czy mógłbyś opowiedzieć o oryginalnych street-art’owych, których jesteś prekursorem?

GDR!: Od dawna zdarzało mi się okazyjnie naklejać vlepki, ale były dwie większe akcje. Pierwsza z nich odbyła się w nocy z 5 na 6 czerwca 2006 i polegała na rozlepieniu w mieście 1200 vlepek z napisem „06.06.06.” i podpisem składającym się z trzech słów zaczynających się na „sz” – na przykład „Szacunek szczecińskim szachistom”, czy „Sześciu szybkich szatanów”. W rozlepianiu pomogło mi coś koło dziesięciu osób – w tym i ty, za co dziękuję. Druga akcja polegała na wycięciu tektury falistej na kształt drogowskazów, pomalowaniu ich na biało i napisaniu (najczęściej ;P) „PIEKŁO” – akcja została ochrzczona jako „drogowskazy do piekła”. Rozwiesiliśmy je w centralnych punktach miasta – i tutaj znów dziękuję za pomoc, a następnie obfotografowanie.

hoRacy: Jaki jest Twój stosunek do alkoholu i narkotyków? Lubisz czasem wypić pół litra bez popity, tudzież przywalić sobie kompocik w żyłę?

GDR!: Pół litra – tak, kompocik – niekoniecznie. Ale jeśli ktoś lubi, to przecież nie będę mu zabraniał.

hoRacy: Czy uważasz, że studenci to utracjusze?

GDR!: Najgorsza rasa ze wszystkich. Nie potrafią się bawić, termin „kultura studencka” wywołuje u mnie zazwyczaj dobrze maskowany zespół Turreta, rzadki kiedy się na czymś znają, a na dodatek – zazwyczaj wysiadają po pierwszej połówce.

hoRacy: Jak oceniasz kondycje naszego społeczeństwa internetowego. Skup się proszę na blogosferze i serwisach społecznościowych.

GDR!: Nasze społeczeństwo internetowe ma się bardzo dobrze, dziękuję. Cieszy oko ciągle rosnąca liczba contentu, szkoda tylko że w ciężkiej do używania formie – jako blogi. Moim skromnym zdaniem (we)blog powinien zamieszczać informacje umieszczone w czasie – na przykład relację z wycieczki do Rygi informacje o najnowszej wersji Ponga. Od biedy mogą być informacje o zmianach na stronie albo komentarze polityczne – chociaż wtedy prawidłowa nazwa to system newsow, a nie blog. Smutne sa natomiast artykuly umieszczane w formie wpisów na blogu – ciężko je znaleźć w jakikolwiek inny sposób niż przez Google, i – moim zdaniem – żadne chmury tagów ani kategorie nic tu nie pomogą. Serwisy społecznościowe to natomiast bardzo dobry pomysł – po pierwsze, to dobry zamiennik (dawniej) pustych stron domowych i (obecnie) blogów z dwoma wpisami. Po drugie – ciekawe zjawisko socjologiczne. No i po trzecie – właściwe miejsce do upuszczania energii i kreatywności przez początkujących internautów. Nie można oczywiście nie wspomnieć o walorach estetycznych zdjęć ;)

hoRacy: Dziękuję za wywiad, do usłyszenia, czołem!!!

GDR!: Mam nadzieję że umrzesz młodo, a twoje zwłoki nie zostaną pogrzebane, cześć!!! :)

Tagi: , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »

Aktywni zmarli muszą mieć conajmniej doktorat z jakiejś nauki technicznej. Nie mówię tutaj o denatach, którzy lubują się w wychodzeniu z krypt podczas pełni księżyca. Mam na myśli zmarłych, którzy odeszli z tego świata zbyt niespodziewanie, nie rozliczając wszystkich spraw, nie przygotowując/uprzedzając rodziny o swoim rychłym odejściu. Tacy bowiem chcą trwać w doczesnym świecie, ich nie zadowala bilet w jedną stronę podwodną łodzią na drugi brzeg Styksu. Nie przez egoizm oczywiście, nie przez towarzyszącą człowiekowi od wieków chęć zachowania nieśmiertelności, chodzi raczej o związek emocjonalny z osobami po żywej stronie świata.

Nachodzi pytanie – jak wyświetlić się naszym ciepłym kamratom? O ironio, kiedyś było to łatwiejsze – jedyną możliwością była projekcja onirycznej, półprzeźroczystej zjawy. Teraz jest zupełnie inaczej – nie żyjemy przecież w średniowieczu. Mamy komputery, telewizory, telefony komórkowe, projektory, palmtopy, tablety, wieże hi-fi. Otaczamy się tymi skomplikowanymi, matematycznie i logicznie niepojętymi urządzeniami, których techniczna budowa nie upraszcza nieżyjącym wysłania bliskim przekazu. Nie wystarczy zwykłe „pach” – i jesteśmy w telewizji kradnąc czas antenowy koncernowi produkującemu jogurty. Nie wystarczy zwykłe „puf” – i zamiast rajdu Formuły Pierwszej wizualizujemy się zszokowanemu odbiorcy poprzez jego zestaw kina domowego. Nasz mesydż z zaświatów musi być bowiem wcześniej przekonwertowany na postać, którą można podać w postaci sygnału elektrycznej maszynie projekcyjnej. A z tym nie jest już tak łatwo. Zwłaszcza jeśli chcemy nadać siebie w kolorze, czy też użyć dźwięku surround.

Szef tam na Górze pewnego dnia głośno krzyknął (krzyk to chyba jednak złe określenie – pasmo 20Hz-20KHz było mikroskopijnym ułamkiem pełnego spektrum falowego tego przekazu). Zabronił w swej wielkomyślności nieautoryzowanych kontaktów z Dołem. Powodem poniekąd było kilka wpadek podczas kontaktu z drugą stroną. Jako przykład niech podam film o trzech facetach i dziecku (nazwy nie pamiętam), gdzie w jednej ze scen – na balkonie pojawia się postać młodego chłopca (którego nikt z ekipy nie widział), który nieumyślnie zabił się kilka miesięcy przed wynajęciem tego domu ekipie filmowej. Chłopiec ukazał się, objawiając tym samym ogromne pokłady miłości do swej rodziny, wywołując przy okazji rozstrój nerwowy u producentów tej prostej i przyjemnej komedii, gdzie w fazie postprodukcyjnej – na celuloidzie pojawiła się malutka postać. Oscar za rolę drugoplanową? Przypał? Tego na Górze nie lubią! Może dlatego droga między światem żywych, a światem zmarłych jest na dziś dzień wybitnie jednokierunkowa?

Tagi: , , , ,

Comments Brak komentarzy »

W natłoku danych przelatujących przez mój laptop, ogromnie godna uwagi stała się pewna niestandardowa animacja. Niejaki Pan Blu odwalił kawał śmierdzącej farbą roboty:

YouTube Preview Image

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie ile czasu musiało pochłonąć tworzenie tej animacji. Jestem pełen podziwu dla twórcy, tacy ludzie powinni być noszeni na rękach przez społeczeństwo. Za co? Za nieszablonowość i dążenie do realizacji niemożliwych rzeczy. Za wprowadzenie sztuki pod strzechy. Tako rzecze hoRac.

I czy nasze miasta nie byłyby piękne, gdyby zmurszałe ściany zdobiły takie malowidła jak TUTAJ?

Tagi: , , ,

Comments 1 komentarz »

W okolicach końca kwietnia dane było mi obudzić się w stolicy Łotwy, Rydze. Piękna starówka, bogate miasto. Na początek każdego kto wybiera się do stolicy Łotwy przestrzegam przed nieuczciwymi kantorami – różnice przy wymianie ze złotówek na łoty wynosi nawet 200% w dwóch sąsiadujących ze sobą kantorach. Optymalny przelicznik na kwiecień 2008 wynosił 5 PLN = 1 LTV.

Dredzilla

Nie będę pisał tutaj o zabytkach, o tym, że jest co zwiedzać. Przejdźmy do konkretów.

Ryskie nocne życie

…zaskoczyło mnie dokumentnie. Niekończąca się plejada klubów, pubów, barów, a w każdym wodzące na pokuszenie przepiękne Kobiety. Miasto kusi młody umysł ogromem wrażeń z pogranicza hedonizmu i komercji. Muzyka tętniąca z każdej wąskiej uliczki starówki wabi do środka obietnicą niezapomnianych przeżyć. Zapewniam, że umordowany wracając błądzącym krokiem do hotelu oddalonego od starówki o 20 minut wolnego chodu, zahaczysz jeszcze o jakiś lokal, których w centrum jest na pęczki. Bo jak tu nie zajść do klubu, gdy w witrynie rysuje się obraz wyjęty prosto z nocnych marzeń licealisty onanisty – tańczące spontaniczne w witrynie pubu i na barze piękne kobiety oraz długonogie pielęgniarki serwujące im kolorowe drinki prosto ze strzykawek.

Hot Nurses

Żyć nie umierać. Oczywiście taki zastrzyk emocji musiał poskutkować nieopanowanymi refleksjami:

  • Cytat: „Czy boje się starości? Nie boję się tego, że kiedyś będę dziadkiem. Boję się tego, że będę spał z babcią„.

I sprawa przepiękna – zakaz palenia papierosów w większości klubów. Nienawidzę tytoniu, jednak ze względu na dość aktywnie kultywowane szczecińskie życie nocne, musiałem nauczyć się żyć z fanami dymku. Miło jednak był w Rydze było wrócić do hotelu i nie czuć się jak żywa popielniczka. Niepalący są zadowoleni, palący raczej też – wśród miłośników smołkowania na uliczkach kwitnie dyskusyjne życie towarzyskie.

Menele

Piwo i kultura piwna.

Primo, jeśli w Polsce do piwa pożera się chipsy ziemniaczane, na północnym wschodzie stosuje się suszoną żywność – kiełbaski, ryby, ośmiorniczki, etc. Białoruscy współwycieczkowicze twierdzą, że u nich to standard. Secundo, ceny piwa w klubach – absolutne minimum w żulerskim najeb-się-lokalu to 1 łot, czyli ok. 5 zł. W klubach normalnych, ok. 1,5-2 łoty. W lansiarskich discoklubach (vide ryski Essential) cena za wstęp i za każde piwko wynosi podobno nawet 6 łotów. Mnie na szczęście nie rajcuję zabawa w klimacie – przepuść całą swoją kasę i żryj beton następnego ranka. Jeszcze nie… ;) . No i nie sądzę, że z pańmi z klubów pokrewnych Esenszyl można byłoby porozmawiać o twórczości Wojaczka, a tego czasem nawet i ja potrzebuję. Jeśli natomiast rozpatrywać ceny piwka w marketach – są one praktycznie identyczne jak w Polsce. Warto zauważyć jednak coś, co sprawiło, że moje nerki oczyszczone są teraz jak nigdy – ryskie piwo w plastikach. Wyobraźcie sobie, że łotewski odpowiednik Tyskiego, żarliwie reklamowane w TV, na parasolach piwnych, generalnie wszędzie, dostępne jest w butelce 0,5 litra za 2,5 zł. I wyobraźcie sobie, że to samo piwo dostępne jest w butelce PET 2 litry za 5-6 zł. Już wiecie co wybrałem? Tak, piwo CUBA 9,5 % w butelce 2 litrowej za 5 zł ;) .

Schizotyczna surrealna rzeźba

  • Cytat: „Dziś pije tylko 2 piwa. Dwulitrowe, po dziewięć procent„.

Female

Pod względem urody płci przepięknej Szczecin plasuje się podobno całkiem wysoko na tle innych miast świata ;) . Tego jednak, co prezentuje sobą Ryga nie można nie docenić – jeśli szukać Żony, to tylko na Łotwę. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy to zasługa tego, iż Ryga jawi się stolicą, czy tego, że większość z przechadzających się ryską starówką Kobiet to bogate, a co za tym idzie zadbane turystki. Fakty są takie, że WIĘKSZOŚĆ Pań, które tam się znajdują, odznaczają się zjawiskową urodą. Uprzedzając domysły, niestety nienamacalnie podziwiałem to piękno.

Językami odpowiednimi do komunikacji są języki łotewski (o rly?), rosyjski (wszędzie) i standardowo angielski (gdzieniegdzie).

Tagi: , , , , , ,

Comments 1 komentarz »