Archiwum na Lipiec, 2008

Wszyscy umrzemy

Pomimo, że współczynnik hardkorowości spada mi z roku na rok, ciągle widzę piękno w tych kilku dniach zdystansowania się do świata w którym żyję na codzień. Coraz bardziej przeszkadza mi woodstockowy hałas i kurz. O wiele bardziej jednak denerwuje mnie fakt, że na woodstocku spotkam setki ludzi, którym przewinąć się dane było przez moje życie. Wielu z nich przyjmę z otwartymi ramionami, o istnieniu innych chciałbym jednak zapomnieć. Mimo wszystko nie będzie straconych tych kilka dni spędzonych w gronie ludzi, których lubię, w atmosferze, która jest tak inna od spraw codziennych naszych.

Acha. Po raz pierwszy CUM-P WI przygotował reprezentacyjny sztandar, pod którym będzie zapewne można spotkać pijacz…. inżynierów – informatyków z naszego pięknego Szczecina.

Pamiętajcie: GOD IS A GIT CZŁOWIEK!

Tagi: ,

Comments Brak komentarzy »

Pentagram ze zniczy

Siedzieli przy stole już którąś godzinę, podczas gdy nagle zza chmury gęstego, papierosowego dymu wynurzyła się twarz rosłej postaci. Nadpsute zęby, nieświeży włos, kilkudniowy nierówny zarost. Osobnik przemawia:

- Aby ambitnym być. Wiesz, takim artystą być. Nie jakimś zahukanym pracoholikiem, a osobą otwartą, wiesz, komunikatywną. Taką do ludzi, ale nie z towarem, który tam opchnąć komuś chcesz po promocji za gram, ale takim empatycznym być. No taka jest definicja moja, wiesz, kto to jest dob… dobrego człowieka, znaczy się. No bo wiesz, no, zapierdalałem pięć lat na tej polibudzie. Pięć lat nauki dzień i noc, a tu się okazuję, że nie dość, że pracy nie mam, to jeszcze kurwa mi mandat miesiąc temu za przejście w niedozwolonym miejscu palanteria wlepiła. I bądź tu dobrym człowiekiem, jak ci za przyziemny występek jakiś kretyn ze średnim niepełnym 150 zł karze płacić. No pusta ulica była, mówię wam.

Druga postać raptownie odchyla w tył głowę, tuż po zaaplikowaniu ścieżki morelowej tabaki:

- Wiesz, myślę, że to wszystko przez archaiczny system edukacji. Ooo, przykładem idealnym niech będzie moja maturka! Na pisemnym egzaminie zgodnie z założeniami całej tej komedii okazać mieliśmy swoją dojrzałość. I wiecie, tematy, było coś o dadaizmie w sztuce. Jako osoba dorosła, w pełni świadoma swoich czynów spróbować zechciałem stworzenia matury stricte dada. Była to niewątpliwie praca na sześć, ponadprogramowa, porażająca ambitego odbiorcę lotną myślą, ogromem zawartych kontekstów interpretacyjnych, jakże dogłębnym zrozumieniem tematu. No i sam pamiętasz – napisałem kilkanaście bitych stron sensownego tekstu, po czym pociąłem je nożyczkami na kawałki i posklejałem w losowej kolejności. Pamiętasz miny członków komisji? Warto było! Ale niestety, Cichy – to do ciebie, słuchaj – Egzaminatorzy nie zrozumieli moich intencji. Koniec edukacyjnej mej ścieżki. Określić mogę to krótko. Ciągle w naszym kraju uważa się, że wolnomyślicielstwo jest niebezpieczne.

Zardzewiały Cyklop

- Ano, to a propos średniego niepełnego, co? Ty komikiem lepiej byś został. – powiedział ten pierwszy – Może i wyobraźnie to masz dobrą, floł rozmówczy także wysoko rozwinięty, ale wiesz, proszę cię raz enty już – nie ładuj mi w głowę swych mętnych historyjek, bo nie zdobędziesz tym u mnie profitów, czy sympatii. Jedyne, co zyskać osiągnąć możesz to wpierdol od nas, dobrych kolegów. A pamiętaj, że chwile sporą jeszcze będziesz się musiał z nami przemęczyć. Inteligent mitoman, w dupę jebany, burwa twoja zagwazdrana glątwa mać…

Spokojny do tej pory, niski mężczyzna, siedzący dla odmiany pod ścianą, o lookingu wybitnie metroseksualnym nie krył zniesmaczenia.

- Dość, opanujcie się, dość! Ja jestem człowiekiem, którego prześladuje wizja możliwości zdobycia wszelkiej możliwej wiedzy, zrozumienia istoty Bytu, gdzie każde pytanie bez problemu odnajdzie swą odpowiedź… Każdy wie jednak, że nikt nie jest w stanie posiąść aż takiego ogromu informacji, ludzki umysł po prostu nie wytrzymał by takiego naporu danych. Nigdy nie chciałem zostać doktorem Faustem. Z własnej winy na próżno.

- Dajcie karty, zaczyna się. Jak przy absyncie, wiesz, tak artystycznie. Wolna jazda – pierwszy z rozmówców szepnął z przekąsem.
Lustro w Skodzie Zienka

- Wyobraźcie sobie Wzór – kończył tamten – matematyczną regułkę determinującą zasady rządzące wszechświatem. Coś, co zawiera w sobie miliony zmiennych, określających prawidłowości, zasady tworzące Wszechświat. I tak na przykład – jedna ze zmiennych definiuję grawitację, druga standardową wysokość drzewa, trzecia przeciętne zachowanie ludzi przy stole w określonych warunkach… i tak ad infinitum… W tym momencie ktoś zaczyna się zmiennymi bawić – automatycznie, losowo podstawiając pod każdą ze zmiennych DOWOLNE dane… Powstaje nowy, całkowicie inny wszechświat w którym prawa logiki, fizyki, nauk wszelakich rzeczywistości naszej nie mają absolutnie żadnego sensu bytu… Uruchomiła się maszyna. Ja nie mogę tego zatrzymać. Kreacja nowej rzeczywistości następuję niewiarygodnie szybko, jedna z realności trwa niecałą sekundę, natychmiastowo, acz płynnie zmieniając się w kolejną… Co dziwne – w ciągu tej chwili potrafię się odnaleźć w danej rzeczywistości, wiedząc już jak wykonać działanie, stimulus-pieprzone-reaction. Co jednak z tego skoro po chwili logika świata poprzedniego nie obowiązuję w zagmatwanym świecie nowym? Tryliony wizji, myśli, abstrakcyjnych wizji, skojarzeń, niemożność odnalezienia się w żadnej z rzeczywistości. Ja widzę wszystko, z każdej strony widzę wszystko, ja czuję wszystko, co najgorsze jednak – ja wiem, ja zdaję sobie sprawę, że moja psychika nie czołg jest, ja się gubię we własnym strumieniu świadomości. Kreacje nowej, pokręconej, całkowicie względnej, plastycznej rzeczywistości wytykającej natłokiem wizji moje ukryte pragnienia, kompleksy, wartości – wszystkie one są absolutnie przygnębiające. Bo ja trwam na pograniczu różnych światów, co chwile jednak wracając na krótki momencik do realnego świata, tego z wami przy mnie, tego w którym zakotwiczony jestem najbardziej, ja widzę mój prawdziwy stan. CO NOC BŁAGAM BOGA, aby to się skończyło, bym mógł na nowo zobaczyć normalny świat, by pierdolone trzecie oko się zamknęło… Boję się, że psychoza nigdy się nie skończy.

Odgłos kroków w końcu korytarza spowodował spadek emocji u rozkojarzonego.

- Dobra, cicho już, przyszedł doktor, znowu będą mózgotrzepy, terapia pomoże.
- Pomoże Cichy, pomoże…

Tagi: , ,

Comments 3 komentarzy »

Skrzynki na listy zgodne z normami Unii Europejskiej to jawny żart

Skrzynki na listy zgodne z normami Unii Europejskiej to jawny żart

Jestem zażenowany zaistniałą sytuacją. Dotychczas żadna z restrykcyjnych i nierzadko bezsensownych norm unijnych szczególnie mnie nie ugodziła. Teraz jednak miarka się przebrała…

W mojej klatce mieszka 8 rodzin, kada z nich musiała niedawno uiścić obowiązkową opłatę w wysokości 80 zł. Zebrane 640 zł zostało przeznaczone na nowe, spełniające normy unijne, skrzynki pocztowe. Oprócz nowych, zunifikowanych wymiarów, miały one zagwarantować wszystkim firmom zajmującym się przesyłkami możliwość pozostawienia paczki / listu bez posiadania kluczyka. Dzięki temu miała zakończyć się wyłączność korzystania ze skrzynek przez Pocztę Polską, a alternatywne firmy zajmujące się pocztą i paczkami miały mieć ułatwione zadanie przy dostarczaniu listów pod nieobecność adresata.

Kilka dni temu nowe skrzynki (fakt, ładniejsze niż oldschool-PRL) zostały zamontowane. Dziś przyjrzałem się im bliżej. Efekt? What The Fuck? Kto to wymyślił.

Fakt, przez dużą szczelinę każdy może do wybranej skrzynki wrzucić dowolny list, czy spam ulotkowy. Ale do jasnej cholery – to działa także w drugą stronę! Bez problemu można wyciągnąć dowolny list z dowolnej skrzynki, bez otwierania tejże. Gdzie tu jest sens?

Do cholery, ja rozumiem, że w Unii Europejskiej kradzieże się nie zdarzają (sic!). Ale to Polska, mieszkam w Polsce, tutaj jak nigdzie indziej okazja czyni złodzieja!!! Dlaczego jest tak, a nie inaczej? Jak według Was powinno rozwiązać się SENSOWNIE problem demonopolizowania dostępu do skrzynek pocztowych?

Tagi: , , , ,

Comments 7 komentarzy »

Na szczecińskich Jasnych Błoniach udało mi się niedawno zaobserwować pomnik Władcy Sokołów powstały w wyniku syntezy monumentalnych figur z brązu: Pomniku Czynu Polaków i Największego z Największych Polaków.

Pomnik Władcy Sokołów w Szczecinie

Dodatkowa informacja dla ludzi bez dystansu do pewnych spraw: To nie podwójna profanacja, to fakty.

Dodatkowa informacja dla ludzi rządnych wiedzy: oto wykres przedstawiający ilość odsłoniętych pomników JP2 na przestrzeni lat 1980-2004.

Tagi: , , , , ,

Comments 2 komentarzy »

W wakacje staram się kontestować zastane sposoby spędzania wolnego czasu. Nie chadzam do hoRmonu, spędzam każdą wolną chwilę w plenerze poszukując szczęścia i estetycznych doznań.

Wchłaniam piękno z otoczenia, obserwuję i sprawiam, że codzienne czynności urastają do rangi niesamowitego wydarzenia. Inaczej nie potrafię, taka karma, dzielcie sobię wszystko co mówię przez trzy.

Na te dni czekałem bardzo długo – jestem wielkim fanem naszego szczecińskiego FAU, gdyż wchłanianie wizualnie wyuzdanych spektakli pozwala mi ukoić myśli i skupić się na formie. Nasz szczeciński Tetr Kana wraz ze swoim „Dokąd?” znakomicie rozpoczął cały festiwal. Mało wiem o świecie, ale zostałem bardzo miło zaskoczy faktem, że realizuje się u nas spektakle plenerowe na światowym poziomie.

Idą dalej, rok temu uwiodło mnie jedno z post-nuklearnych przedstawień, w tym roku, w tym samym miejscu (boisko koło Piwnicy Kany) sytuacja się powtórzyła. Tym razem nie uroniłem łzy czystej, rzęsistej, a po prostu przez dobre 1,5 godziny nie mogłem przywrócić do normalności twarzy z pozycji „o_O”. GENIALNE. Cytując informacje ze strony www.kana.art.pl:

TEATRO DO MAR (PORTUGALIA) – „NUSQUAM”

Grupa powstała w 1986 roku w Sines, w Portugalii. Specjalizuje się w dużych widowiskach plenerowych, które prezentowała na najważniejszych europejskich festiwalach. W swoich działaniach posługuje się współczesnym językiem artystycznym, który łączy w sobie cyrk, taniec, muzykę, sztuki plastyczne i nowe technologie – video i animację. Praca z ciałem staje się tu podstawą i punktem wyjścia do nowoczesnych poszukiwań formalnych.
Nusquam to najnowsza, tegoroczna premiera Teatru do Mar. Poprzez ciąg sugestywnych obrazów buduje jeden z wielu możliwych portretów współczesnego człowieka, wpisanego w ciągłą pogoń za iluzją wolności i szczęścia, a jednocześnie skazanego na samotność i izolację, oddzielonego od innych ścianą – w sensie przenośnym i dosłownym, „wmanipulowanego” w system. Okazuje się, że podstawą naszego życia jest konformizm, że ulegamy ciągłym naciskom i przymusom, że dostosowujemy się i przestajemy dostrzegać własne zniewolenie. Działania aktorskie rozgrywają się na czterech ruchomych, siedmiometrowych platformach, przemieszczających się po placu gry i przywołujących coraz to nowe sytuacje, konteksty, znaczenia.
www.teatrodomar.com

A oto i znaleziony na youtube film:

YouTube Preview Image

To właśnie uwielbiam w przedstawieniach plenerowych – prosty przekaz i GENIALNY PRZEROST FORMY NAD TREŚCIĄ. To wyuzdanie wizualne, które sprawia, że człowiek czuje się uczestnikiem spotkania, nie tylko biernym obserwatorem. Natłok multimediów, doznań podczas przedstawienia, wielotorowej akcji sprawia, że trudno później wyjść z tego strumienia świadomościowego i wskoczyć w normalne życie… Stan na dziś dzień: nigdy nie widziałem czegoś tak dogranego i wizualnie atrakcyjnego ;) .

Kolejny genialny spektakl, niesamowicie atrakcyjny wizualnie. Wyobrażacie sobie schody złożone z fortepianów i panią Zdzisławę, która przemywa mopem owe wymęczone podczas długiego przedstawienia instrumenty? Posilę się opisem ze strony Kany:

TEATR STREFA CISZY (POZNAŃ) I TEATR CLIPA (IZRAEL) – „SALTO MORTALE”

Salto Mortale – czarny cyrk na sześć fortepianów i dwunastu aktorów. To niezwykły kondukt żałobny – zainspirowany prawdziwą historią setek fortepianów, porzuconych na brzegu jeziora przez żołnierzy, którzy po wojnie plądrowali Szczecin. Świadkowie twierdzili, że te zapomniane i opuszczone symbole sztuki klasycznej przez lata murszały, by wreszcie rozpaść się zupełnie, zabierając ze sobą ciężar wspomnień wojennych oraz utożsamiany z nimi status, romantyzm, kulturę .
W oparciu o to wyobrażenie, „Salto Mortale” przedstawia sekwencję poruszających obrazów, prowadzonych przez osobliwą, wykolejoną trupę cyrkową, która kolejno odbudowuje zniszczone instrumenty, następnie bawi się nimi, by w rezultacie, zarówno ich formę jak i ideę, doprowadzić do ostatecznego rozpadu.
www.strefaciszy.info.poznan.pl

A na koniec coś muzycznego. Koncerty wszystkie wchłaniałem całym soba, uwielbiam różnorodną muzykę. Wyróżnienie wręczę jednak nieartystycznoulicowemu zespołowi Mitch & Mitch złożonego z samych Mitchów. Znakomite połączenie muzyki z kryminałów lat 60, Vespa’owego rocksteady i swingu z Mars Voltą, i tym co lubię w estetyce Bratów z Rakemna, czy Pogodna. Muzyczny kabaret wywołujący salwy śmiechu. Jeśli macie okazje – idźcie na koncert Miczów i obserwujcie uważnie wujkowo-staszkowe bokobrody wokalisty. A propos dystansu do siebie, wiele o zespole mówi poniższy filmik/wywiad:

YouTube Preview Image

Dziękuję Organizatorom!

Tagi: , , , ,

Comments 1 komentarz »