Archiwum na Listopad, 2008

L.U.C. – PLANET L.U.C

Troszkę o muzyce. Jestem FASCYNATEM twórczości Kanału Audytywnego i solowej twórczości L.U.Ca. Dlatego też czekałem niemiłosiernie na nowy wypust Łukasza Rostkowskiego aka Eluce. Człowiek ten jest absolutnym geniuszem słowa, rytmu, psychodelicznego popapraństwa, jednak poniekąd z bardzo ułożonym sensem, przedstawionym na danej płycie wedle ściśle wyimaginowanego konceptu. Geniusz, geniusz, geniusz. Po prostu.

YouTube Preview Image

W tym roku udało mi się być na dwóch live-actach L.U.C’a i Rahima. Homooxymoronomatura nie podobała mi się jednak w całości i w pełni, Rahim skutecznie moim skromnym zdaniem zaniżył poziom występów – wypalił się? Może przepalił? Mimo wszystko eventy były wspaniałe, a zaskoczeniem było pojawienie się nowego wydawnictwa L.U.Ca…

Mamy armię pomników | Ale to w Katyniu leży nasza nadwyżka IQ

… a Polaczki ciągle trwają w wiecznej martyrologii. Polaczkom zawsze kłody w oczy i piasek pod nogi. Tekstowo L.u.c dogłębnie wyśmiewa znienawidzone przez wielu przywary tego czym jesteśmy jako naród. A jako, że dostało się mi za posiadanie empeczy, ekspiacji czym prędzej musiałem dokonać udając się do Empiku po de facto PIERWSZE MULTIMEDIALNE WYDAWNICTWO. I tak oto w zestawie „Planet LUC” otrzymujemy:

  • Płytę wyładowana po brzegi muzyką (ponad godzina, Łukasz nie wydaje krótkich płyt)
  • Eksperymentalny film DVD pozwalający zgłębić się w odrobinę absurdu i surrealistycznego humoru Prezesa LUC’a (też godzina, raczej tylko dla fanów, których cieszy np. sadzenie rutinoscorbinu przez ich idola – flawless)
  • Książkę, która dzięki „najdłuższemu przypisowi świata” ze zwykłej wkładki z tekstami – eksplodowała ku kolejnej porcji informacji o ADHD L.U.C’a.

Krótko pisząc – film oglądało mi się dość miło, zawiera sporo smaczków, trzeba się jednak wkręcić w surrealistyczny klimacik kreowania nowej rzeczywistości na bazie obecnej i ciągnięcia tematu dalej. Książeczka sprawiła, że przestałem na chwilę czuć się sam czytając o autostradzie myśli, światopoglądzie autora i jego podejściu do życia. Pewien spory fragment tekstu wręcz jest urwany i skradziony z folderu „teksty, przemyślenia” na moim HDD.

YouTube Preview Image

Płytę z muzyką (bo przecie to jest główne danie) polecam po stukroć! Eluce uwielbiam niezaprzeczalnie, technika wyrzucania z siebie popapranych i przekombinowanych zwrotów osiągnęła tu poziom mistrzowski. Muzycznie jednak spodziewałem się kontynuacji poprzednich projektów – tutaj mamy jednak moc bardziej hip-hopowych podkładów, miast psychodelicznego trip-hop’u. Warstwa tekstowa też jakby bardziej przystępna, pozwalająca skupić się na treści, a nie interpretacji. Pierwsza część płyty, „SZTAMPOLAND„, opowiada głównie o naszych przywarach, zbrodniczo nieartystycznej popkulturze, showbiznesiku niszczącym artyzm, etc. Druga część, „WITU„, przenosi słuchacza w wyimaginowaną krainę szczęścia, idyllicznie osadzoną w polu rzepaku. Dużo tutaj relaksu, zabawy słowem, tęsknoty za czasami dziecięcymi (a to prawie jak u Gracjana Roztockiego, hehe). Rozumiem i pławie się w tych kojących rytmach.

Pozytywnie, nie wyłączaj mi tego. W tym, że jest dobrze nie ma chyba nic złego.

Mało tu psychodelii, więcej żartu, dostępności i Chuck’a Norris’a. Czuję jednak, że dzięki takiemu podejściu L.U.C przebije się do Mainstreamu i będzie mógł do końca życia pławić się w luksusach, uprawiając imprezowanie basenowe i zapraszając na supporty Snopp Dogg’a. Czego z całego serca życzę – należy się życiowa wygrana człowiekowi temu po stukroć. Na koniec jescze ciekawostka – L.U.C po siedmiu latach, które poświęcił na skończenie dziennego Prawa – wykreślij swą osobę z aplikacji adwokackiej, stwierdzając, że pomylił się w wyborach. Podziwiam i życzę, aby to muzyka i twórczość multimedialna sprawiła, by fetor kredytu stał się mniejszy.

YouTube Preview Image

Bo czy wyobrażacie sobie Luca jako mecenasa / adwokata / prawnika? :)

Pomimo, że pojawia się wiele razu motyw mp3 i tego, że chcemy mieć wszystko za darmo (bo w końcu się należy) – Luc umieścił do przesłuchania całą płytę na Myspace.

Maria Peszek – Maria Awaria

Miałem o Pani Marii nie pisać, więc przekleję komentarz mój do wpisu z innego blogaska:

Uwielbiam głos Marii, nibyhedonista hoRac zaczerwienił się i uśmiechnął kilka razy przesłuchując. Teksty są proste i naiwne, ale przez to właśnie oryginalne i cudowne, zręcznie zmanipulowane. Z pani Marii wyszła nimfomanka, ale to przecie nic złego – wszak nimfomanka to kobieta, co myśli o seksie trochę mniej niż przeciętny facet. Ogólnie – LUBIĘ POWIEW ŚWIEŻOŚCI w muzyce, a tu mam takowy wicher ubrany w głos przepiękny i lekkie teksty.

Jest erotycznie.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Comments 3 komentarzy »

Pierwszy raz zaraziłem się w wieku lat 11. Miałem wtedy komputer 386sx 25mhz, a wirusem był niejaki Delwin. Przyjmowanie wielkich dziwnych tabletek przyniosło należny skutek – jestem zdrowy.

Wczoraj był ten drugi raz – 4500 zarażonych plików EXE + 16861 plików HTML i PHP z doklejonym szkodliwym kodem na moim lokalnym komputerze = oto efekt działalności wirusa Virut.51 na moim ukochanym laptopiku. Odrobaczywianie było długie i bolesne. Dla potomnych postaram się opisać jednak sposób na najszybsze pozbycie się tego wyjątkowo wrednego szkodnika…

Rozpoczęło się od tego, że postanowiłem zainstalować najnowsze aktualizacje Windows XP. Po instalacji komputer przestał się uruchamiać, zatrzymując się na ekranie „trwa ładowanie ustawień osobistych”. Przywracanie systemu w trybie awaryjnym nic (jak zawsze) nie dało). Po kilku godzinach wskrzeszania okazało się, że problemem był Avast Antyvirus, który widocznie pogryzł się z najnowszymi aktualizacjami. Po usunięciu Avasta w trybie awaryjnym komputer się uruchomił, jednak żadna z przeglądarek (Internet Explorer, Firefox, Opera, Chrome) nie działała poprawnie lub się nie uruchamiała (IE nie realizował wysyłania formularzy, interfejs Opery był cały czarny, Firefox uruchamiał się w tle, a okna nie było widać, Chrome wywalał krytyczny wyjątek). Po przeinstalowaniu wszystkich browserów działała JEDYNIE Opera, a moja ówczesna ulubiona przeglądarka – Maxthon przestała wyświetlać panel ustawień…

Jako, że piszę w PHP czasami, a akurat miałem trochę pracy – zdziwiło mnie, że żaden ze starych projektów nie chciał się uruchomić (parser php wywalał „unexpected ‚<’”). Zdziwiło mnie natomiast, że do każdego edytowanego przeze mnie pliku doklejała się AUTOMATYCZNIE ramka iframe 1x1px ze ścieżką do czeskiej strony z exploitami. TO MUSIAŁ BYĆ WIRUS.

Rozpisałem się już niemiłosiernie, więc przejdę do konkretów – nie usunie się tego wirusa żadnym z wypróbowanych przeze mnie free programów antywirusowych oprócz jednego…

Wejdź na XP w trybie awaryjnym z obsługą sieci, ściągnij DrWeb CureIt – przeskanuj dysk i zdziw się, że do prawie wszystkich plików EXE, DLL, CAB, ZIP, RAR na końcu dokleił się kod wirusa Virut.51 ;) Wybierz oczywiście opcje „leczenie”.

Pozostaje jednak zmiana tysięcy plików PHP, HTML z doklejnoną szkodliwą ramką. Do tego polecam trial Advenced Find And Replace do masowego wyszukiwania i zamiany ciągów znaków w plikach. Oczywiście szkodliwy ciąg iframe zamień na ciąg pusty przy pomocy trybu Batch.

Dziękuję, jesteś zdrowy.

Ps. Centrum ustawień Maxthona nie działało właśnie z powodu dodania iframe z czeskim exploitem.

Stay safe ;)

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Comments 4 komentarzy »

Trudna Sztuka Latania

Trudna Sztuka Latania

Automatyczny balans bieli

Automatyczny balans bieli - idiota zaufał automatyce aparatu...

Ręczny balans bieli

Ręczny balans bieli - bazując na fotce żarówki oświetlającej plac.

Drastyczna fotografia i krótka historia… Dziś, w Święto Zmarłych, biegałem po polu robiąc porno zdjęcia młodym sarenkom. Taka zabawa jednak dość szybko mnie znudziła, udałem się więc brukowaną ścieżką w stronę mojej nekropolii, tzn. wioski Wyszobór. Po drodze spostrzegłem coś, w co uwierzyć nie mogłem. Oto przede mną na wyskości metra zawisł ptaszek. Bidula zdezorientowana nie zauważyła drzewka, przez co zostałem zmuszony podziwiać niecodzienny efekt konfrontacji ogromnego pędu lecącego dzięcioła i statycznego do granic możliwości drzewa. Ptaszek przy(cze)lepił się do drzewa w nienaturalnej pozycji. Wyglądał jak żywy… Akurat na święto zmarłych taki numer. Już wiem po co nietoperzom walkman z ultradźwiękami – bardzo się przydaje w nawigacji ;) .

Oczywiście Komandor Pech się odezwał czule, bo o ile przy mojej ostatniej wizycie na wsi zapomniałem statywu, tym razem zapomniałem do statywu szybkozłączki i nici z nocnych zabaw oraz poznawania możliwości lustrzanki. W znakomity sposób udało mi się jednak sprawdzić jak działa balans bieli. Pod domem Unia Europejska sfinansowała wyszoborzanom plac zabaw (Szkoda, że tak późno – miałbym gdzie pić za młodu jabole). W nocy oświetlony jest on lampą sodową (???) pomarańczową – nierealny klimaty, jaskrawe barwy. Postanowiłem wypróbować w końcu coś takiego jak ręczny bieli balans.

Zdziwiłem się niesamowicie. Moje oko widziało wszystko w odcieniach pomarańczy. Aparat jednak potrafił odwzorować realistyczne, prawdziwe kolory.

Tagi: , , , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »