Archiwum dla kategorii “Życie”

Dla wszystkich, którzy jadą na Festiwal Woodstock 2010 w Kostrzynie nad Odrą, nie zamierzają spijać się do nieprzytomności i chcą coś ciekawego zobaczyć, przygotowałem zespolony spis wydarzeń z praktycznie wszystkich scen festiwalowych. Są to pliki tekstowe, które bez problemu można odczytać na większości telefonów komórkowych, przesłać bluetoothem w kosmos lub wydrukować po prostu. Paczka zawiera następujące wersje programu:

  • z wcięciami bez podziału na dni
  • z wcięciami z podziałem na dni
  • bez wcięć

z miejsc:

  • Duża scena
  • Mała scena (scena folkowa)
  • Scena w Pokojowej Wiosce Kryszny
  • Akademia Sztuk Przepięknych (mała scena, duża scena + warsztaty)
  • Łódźstok
  • Monar

Oto treść do ściągnięcia w paczce

lub do obejrzenia (po rozwinięciu posta): Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 1 komentarz »

Nie mam weny na pisanie, chociaż w głowie mej ostatnio myśli biegają coraz szybciej. Żyję szybko, aktywnie, ale coraz mniej męcząco i wyniszczająco. Chyba się starzeję, bo współczynnik hardkorowości spada osiągając już dawno temu poziom przeciętny.

Podróżowałem trochę. Miał  być wypad kmieciolotem do Włoch, turbolader katastrophe zmusił nas jednak by osiąść w Monachium. Był Mediolan, stolica mody, perfumerii najlepszych, karaluchów i syfu na ulicy. Był Poznań i Warszawa ze dwa razy akurat gdy para prezydencka zaliczyła upadek z kilku metrów w Wielkiej Maszynie. Było piękne Alicante w Hiszpanii, gdzie w ciągu trzech dób wypiłem 10 win. Nie byłem pijany, tak sobie mówię. Ale jak tu nie pić przepysznego wina, skoro mercadony obfitują w różnorodne jego rodzaje, a w przedziale cenowym 1-3 euro mamy dostępnych kilkadziesiąt marek?

Tagi: , ,

Comments 3 komentarzy »

W ramach kultywowanej od lat nieświadomej tradycji w styczniu/lutym potrzebuję Katharsis. Zgłosiłem się więc do jedynego zakładu w Szczecinie, który wykonuje te małe zabiegi. „Małe” bez cudzysłowu, gdyż w porównaniu do dowolnego przekłucia – mikrodermalne są bardzo mało ingerujące w tkankę. Założenie trwa chwilę i nie boli – jest jak zastrzyk. Gojenie też jest błyskawiczne – jak zadrapanie. Po 2 tygodniach skóra jest jak nowa. Po co? Bo można, bo to odwracalne.

Microdermal w nadgarstku - wrist microdermal

Microdermal w nadgarstku - wrist microdermal

Różne rodzaje dysków zostały zakupione w sklepie Koltat. Polecam – tanio i dobrze.

Oj mamo, mamo, ja nie chcę być cyborgiem? Ależ przecież już jestem! :)

Tagi: , , , , , , , , ,

Comments 8 komentarzy »

Mówi się, że jaki nowy rok taki cały rok. Sylwestra spędziłem u przypadkowych ludzi, których poznałem dokładnie w tamtym momencie. W późniejszych miesiącach chaos relacji narastał jeszcze bardziej.

Punkt startowy Anno Domini 2009 najlepiej określa spontaniczny klip. Czyli u nas nihil novi:

YouTube Preview Image

Wszystko co zostało podane poniżej jest tylko fikcją literacką. Nie dotyczy ani mnie, ani moich znajomych :)

Podsumowanie horacjańskiego roku 2009

Podsumowanie horacjańskiego roku 2009

Więc co się działo?

  • Wraz z kolegami założyliśmy kółko wzajemnego wsparcia. Czyli singielskie kółko alkoholizacyjno-refleksyjne, aktywnie działające, zmuszające wątrobę do hiperregularnego przetwarzania toksyn.
  • Lansowałem się za darmo w pracy, pracowałem bardzo luźno i bardzo różnie. Freelance webmasterski sprawia, że człowiek dziadzieje. Praca w domu o której całe życie marzyłem powoduje odizolowanie od społeczeństwa
  • Słuchałem pana L.U.C’a, Bonobo i Tobina. Poszerzałem spektrum tego co wyzwalają moje głośniki na wszelkie możliwe sposoby.
  • Poleciałem do Irlandii, aby w dublińskich centrach pracy zatrudnić się wszędzie i nie przyjść do roboty. Przekonałem się też, że w Dublinie jest więcej Polaków niż w Szczecinie. I piwo Karpackie nie kosztuje 1,5 zł, tylko 10 zł.
  • Zakończyłem wieloletni proces edukacyjny zdobywając tytuł Magistra Inżyniera Informatyki. Otrzymałem ocenę bardzo dobrą za pracę magisterską o wdzięcznym temacie: „System pozyskiwania obrazów z serwisów internetowych dla celów budowy
    graficznych baz danych”.
    Nastąpił więc koniec studiów. W głowie gotował się kompot z głupot o tym, że jestem na rozdrożu, nie ma sensu. Perspektywy pracy, rozwoju zbyt wiele, ale człowieka zjada marazm i stagnacja. Poza tym, czy warto zmieniać coś na siłę, skoro jest dobrze i da się żyć spokojnie nie przemęczając się zbytnio?
  • Chociaż starałem się nie dołować zbyt wiele, przebijałem kolejne dna złych nastrojów
  • Starałem się czerpać z życia wielkimi szuflami. Szukałem szczęścia w okolicach Wrocławia.
  • Zostałem samozwańczym baronem baunsu. Paliłem hajs razem z borixonem, polewałem nierządnice zimnym Ballantinesem na licznych imprezach na pozerskim pseudo-squocie.
  • Zostałem tatą chrzestnym. Blasphemy!
  • Pomiędzy okresami pozornej stabilizacji nie nudziłem się, a biegałem, doznawałem. Bolała twarda wątróbka.
  • Zrozumiałem po raz wtóry, że jak prawie każdy jestem uzależniony od uczucia miłości i bycia kochanym. Tylko będąc wiecznie naćpany oksytocyną z częstym wtryskiem endorfin wprost do mózgu czuję się spełniony. Naturalnie.
  • Pierwszy raz zrobiłem sushi dla Ukochanej. Szukałem szczęścia w okolicach Poznania.
  • Zamieszkałem w opuszczonej kamienicy, na najlepszej ulicy w Szczecinie. Przeżyłem tam niezliczoną ilość bib, bibek i imprez.
  • Starałem się realizować dewizę „primo non nocere” – „przede wszystkim nie krzywdzić”. Nie mi jest jednak oceniać, czy się udało
  • Poznałem z innej strony ludzi, których znałem od lat. Każdy jest tylko człowiekiem. Zupełnie innym. Bez możliwości komunikacji między nimi. Cytując refleksję z roku poprzedniego: „Utwierdziłem się w przekonaniu, że Szczecin jest miejscem gdzie każdy z każdym albo kiedyś kopulował, albo kopał obcokrajowca. A gdy przeszedłem z tym do porządku dziennego, dowiadywałem się o tym drugi raz. I trzeci. I czwarty. I kolejny”. Na wszystkie możliwe sposoby. To się we łbie nie mieści!
  • Mój chrześniak powiedział mi, że jestem elegancki. Wierze mu.
  • Zacząłem kupować oryginalne płyty, bo Kmieciu mnie prosił, abym wspierał muzykę. Ja nie jestem asertywny, więc nie odmówiłem
  • Paliłem kościoły razem z Burzumem.
  • Zauważyłem, że z potrzeby zaspokojenia spaczonego nierzadko poczucia bliskości wszędzie rodzi się wiele związków bezsensownych. Aby wypełnić czas i pochwę.
  • Pierwszy raz zrobiłem samotnie sushi, by zjeść je przy komputerze i zapić herbatą Saga
  • Herbata Saga najlepiej smakuje w mieście Praga. David Czerny siedząc w swoim różowym czołgu, sikając na rzeźbę przedstawiającą Czechy pewnie by to potwierdził.
  • Odkryłem, że w mojej kuchni poprzez pączkowanie rozmnażają się butelki po piwie (patrz LISTOPAD). Sprzedawałem ich więc nieskończoną ilość. Efekt? Nienawidzą mnie w każdej Żabce i w każdym monopolowym w promieniu 100 km od mojego mieszkania. Teraz nawet zwykłe skupy butelek przyjmują szkło tylko na wymianę. I za okazaniem paragonu.
  • Obserwowałem jak kolega Irek mlaszcze sałatę za internet.
  • Denaturowałem trzewia ogromną ilością autowidolu, borygo. Wszak jam jest Cyborg.
  • Pierwszy raz zrobiłem sushi na kolację wigilijną.
  • Miałem przeżyć ciepłą zimę pod kołdrą z ukochaną, a zostało przebywanie w 10 stopniach celsjusza na pseudo-skłocie, często bez wody.
  • Grałem z GODbite bardzo aktywnie. Grałem wesoło z Get Wired. Perkusyjnie osiągnąłem kolejny level zaawansowania. Jeszcze nie jestem bossem planszy, ale już niedługo.
  • Spałem z suszarką przy łóżku, aby dogrzewać powietrze pod kołdrą w nocy. W moim pokoju widziałem swój oddech. W łazience oddech zamarzał.
  • Zepsułem się jeszcze bardziej. Coraz bardziej oddalają się ode mnie cechy, które w sobie ceniłem. Wszystko przez złe Białogłowy! GODLESS, EVIL CREATURES!

Koniec końców. Chyba nie jest źle.

YouTube Preview Image

Po 2008 roku życzyłem sobie jeszcze więcej wrażeń. Otrzymałem ich zbyt wiele. Teraz życzę sobie zwolnić i znaleźć w końcu swoje miejsce na padole. A poza tym, mimo, że już Julian Tuwim napisał – „całujcie mnie wszyscy w dupę”, nie mam żadnych wyzwoleńczych nastrojów. Wiem, żę będę żył jak chcę, ale nie widzę nic złego w postępującej uniformizacji i stabilizacji mojego rocznika. Każdy obiera własną ścieżkę życia. Ja obieram ziemniaki, bo to mnie relaksuje i daje mi poczucie spełnienia.

Dziwnym jest bowiem fakt, że całe życie walczyłem o to, aby liznąć jak najszerszego zakresu wiedzy, zdobywać informacje (często śmieciowe), aby móc je kognitywnie połączyć z innymi, skomparować i spojrzeć na pewne zagadnienia z jak najrozleglejszych stron. Najbardziej jak się da obiektywnie. I co? I gówno. Spokoju ducha to nie przynosi niestety. Najgorszym bowiem jest mieć świadomość. Stąd obieranie ziemniaków. Prosta i niewymagająca wzmożonej ruchliwości na dendrytach czynność.

Tagi: , , ,

Comments 2 komentarzy »

Circuit bending radio hack, made by hoRacyPod koniec miesiąca listopad, w pięknym i zawsze słonecznym mieście Szczecinie, odbył się festiwal Digitalia. Podczas tego pięknego dla zmysłów czasu zobaczyłem min. GENIALNY na żywo zespół MorF (BTW – zakupiłem ich płytę, rozmawiałem z perkusistą, a dopiero w domu okazało się, że to były perkman Kanału Audytywnego). Oprócz koncertów na Digitaliach odbywały się Laboratoria z Circuit Bending. Tutaj przywołam wszechmądrość Wikipedii:

Circuit Bending: kreatywne wykorzystywanie zwarć układów instrumentów elektronicznych o niskim napięciu – np. zabawek, małych syntezatorów zasilanych bateriami – w celu stworzenia nowego typu brzmienia. Powstający dźwięk jest przypadkowy (trudno powtórzyć idealnie to samo brzmienie). Circuit Bending stosuje się często podczas tworzenia tak zwanej noise music, jak również awangardowej muzyki współczesnej.

Mówiąc jaśniej – jest to odkrywanie nowego, nietypowego potencjału elektronicznych urządzeń wydających dźwięk – starych zabawek, radyjek, pozytywek. Generowane dźwięki są zwykle niepowtarzalne Jak to jakiś opętany CB-guy powiedział: „Jest to jak odkrywanie nowych światów, które nie powinny istnieć, ale jednak tam są”.

Niejaka Ciotka chciała wyciągnąć mnie na warsztaty, wygrzebałem więc z szafy stare radio na 230V i udałem się w kierunku XII MUZ, gdzie odbywały się zajęcia. Podszedłem do nich jednak dość pragmatycznie – znam swoje możliwości, nie władam lutownicą jak Wiedźmin ciupagą, więc bałem się grzebania w czymś, co podłącza się do sieci. Postanowiłem jednak zostać i:
- rozkręcić radio
- podłączyć do sieci
- poślinić palec
- pozwierać losowe miejsca na płycie drukowane
- zaobserwować i usłyszeć efekt
- interesujące zwarcia „wyprowadzić” na przełączniki, fotorezystory i potencjometry
- cieszyć michę podczas wiercenia obudowy starego radia i dorabiania dużego jacka

Efekt finalny możecie zobaczyć na poniższym filmiku:

YouTube Preview Image

Szczecińskie warsztaty prowadzili Michał Dudek, Klaas Huebne i Andrea Lange. Wielkie dzięki składam!

Circuit bented radio hack, made by hoRacy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments 5 komentarzy »

Twój ulubiony BoysBand znowu szaleje! W tym tygodniu odbędą się 2 koncerty w Kontrastach. Pomimo, że gramy z sesyjnym basistą, skopiemy Wasze pośladki. ZAPRASZAM!!!

Tagi: , , , ,

Comments Brak komentarzy »

Godbite jest moim obecnie najważniejszym projektem. Spełniam się tutaj jako perkusista, przekraczam niczym Stachursky granice wyobraźni w poszukiwaniu nowych rytmów i łamaniu struktur. Docieram do miejsc, w których braki w warsztacie technicznym ograniczają tak bardzo to, co chiałbym rzeczywiście odegrać :) . Poza tym po prostu uwielbiam ludzi z mojej kapeli.

Nad Godbite krążyła jednak dotychczas pewna klątwa. Wystarczyło, aby pojawiła się jakaś propozycja zagrania koncertu, a któryś z członków zespołu odpadał (zupełnie jak przy trądzie), pojawiały się zewnętrzne problemy z np. salą prób, wokalista tracił głos, gitarzyści gubili instrumenty, a perkusista wpadał w cug autoerotyczny. Klątwa. Nadszedł jednak moment, kiedy MY, prawdziwi żołnierze Power Metalu dosiedliśmy naszych jednorożców, pokonaliśmy złą wiedźmę naszymi mieczami z modyfikatorem „+2 do lansu”, po czym uprawialiśmy miłość z pięknymi księżniczkami w zaklętym lesie. Następnie, nieobciążeni już klątwami i złą karmą – ZAGRALIŚMY dwa koncerty, które prezentuję poniżej.

Co gramy? Mówią, że to Mathmetal, ŹleCore, porn Groove, Secondhand dream pop, progressive porn. My w to nie wierzymy, ale za to poszukujemy basisty. Poprzedni basista (PeeGee) nie wytrzymał naszego rock’n'rollowego trybu życia i na pohybel nam został prawnikiem.

BASISTA (SZCZECIN) POSZUKIWANY!!!

Jeśli więc jesteś świetnym basistą (basistką), jesteś dyspozycyjnym człowiekiem i nie boisz się eksperymentów muzycznych oraz eklektycznego bawienia się konwencją – zapraszamy na przesłuchanie!!! Kontakt pod GG: 1004540 lub kom: 510196210. Lub przez stronę

A teraz, FANFARY, oto nagrania wideo z koncertów:

W rozwinięciu tego posta: kilkanaście klipów wideo z koncercików podane na tacy.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »

Konformizm wygrał i już jutro idę na pierwszy dzień szczecińskiego festiwalu rockowego zobaczyć HAPPYSAD, COMA, HEY, KAISER CHIEFS, LIMP MOTHERFUCKING BIZKIT.

YouTube Preview Image

O ile na pierwszy zespół zawsze chciałem iść, bo jest pedalski i mi się po prostu podoba ich muzyka, o tyle na Comie pewnie jak zawsze się zanudzę.

Heya widziałem w akcji 4,500 razy, mam już dość skromności (wedle Żaby fałszywej, ja nie mam tak głęboko penetrującego psychikę wokalistów spojrzenia).

Kaiser Chiefsa nie znam, ale podobno śpiewają znany kawałek Ruby (szkoda, że nie Messagge to Rudy).

Ale… LIMP BIZKIT mimo, że dziś mnie strasznie śmieszy – był za czasów podstawówki i początku liceum vice versa z koRn moim ulubionym zespołem. Bo jak tu nie wsłuchiwać się w głos Freda Dursta krzyczącego naiwnie „Get the fuck up”, albo bacznie obserwać niesamowitego (tym razem bez ironii) corpse paintingu Wesa Borlanda? Tego nie da się ominąć – bilecik zakupiony.

I kilka małych bonusików dla spragnionych atrakcji.

sekspres Po kiego fallusa mu butle tlenowe? Hiperwentylacji chce dokonać pokoncertowo? Przecież to niedotlenienie, jak głosi wikipedia, powoduje euforyczny stan wklepania w synapsy ogromnej dawki endorfin.

I za portalem wszczecinie.pl:

Lider zespołu Limp Bizkit – Fred Durst na popularnym miniblogu Twitter oznajmił, że przybył do Szczecina. Bardzo lakonicznie, ale i ciekawie podsumował nasze miasto.

Wpis na Twitterze pojawił się ok. godziny 11. Fred Durst napisał, że zespół właśnie przybył do hotelu. O Szczecinie napisał tak: City looks a bit worn and ancient, but of course they have a KFC and McDonalds. That’s odd to me. W tłumaczeniu na polski: Miasto wygląda na troszeczkę podniszczone i stare, ale oczywiście mają tutaj KFC i McDonaldsa. To jest dziwne dla mnie.

Comments Brak komentarzy »

Urodziłem się beztalenciem kulinarnym. Dopiero na drugim roku odkryłem, że przyprawy POPRAWIAJĄ smak potraw (krzyknąłem wtedy wesoło: „EUREKA!”). Wtedy jednak stwierdziłem, że nie samym pasztetem Profi i parówkami Drobimexu człowiek żyć powinien, więc zacząłem czynić pierwsze potrawki.

Przepisy postanowiłem w końcu spisać dla potomnych. Oto czym powinien żywić się student. Jedzenie smaczne, tanie i chyba nawet zdrowe. Enjoy!

Uwagi:
- Wszystkie z moich potraw finalnie wyglądają jak jednokolorowa masa, przetrawiona już papka. Do tego dążę w mojej sztuce studencko-kulinarnej.
- To, czy używasz oleju zwykłego, słonecznikowego, czy oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia – zależy od zasobności Twojego portfela. Nim drożej, tym zapewne lepiej, jednak nasze gardła przepite i tak subtelnych różnic nie wyczują. Co do przypraw – nie piszę o tym za każdym razem, ale warto doprawiać potrawy indywidualnie do swego zmysłu smaku.
- W półprodukty najlepiej zaopatrywać się w dyskoncie Biedronka – oprócz opon zimowych i rowerów, znajdziesz tam całą gamę dobrych produktów. Ostatnie moje odkrycie – majonez Splendino: kosztuje 2 razy mniej niż Winiary, a smakuje tak samo.

Horacjańska pasta z avokado:

  • 1 Awokado
  • 2 jajka na twardo
  • 2 łyżki majonezu
  • trochę cebuli
  • czosnek (może być w proszku)
  • pieprz, sól do smaku

Wszystko mielimy, mieszamy i wyrzucamy. Najlepiej do żołądka. Pyszna pasta o ciekawym smaku.

Horacjańska sałatka śledziowa

  • paczka śledzi (300-500g)
  • 6 jajek
  • słoik majonezu
  • ziemniaki
  • marchewka
  • por

Przepyszne!
Śledzie odsączamy z solanki/oleju i kroimy na drobną kostkę.
Jajka gotujemy na twardo i rozdrabniamy na kawalki.
Ziemniaki i marchewkę obieramy i gotujemy do stanu miękkiego. Następnie rozdrabniamy.
Por tniemy na bardzo drobne, krótkie paseczki.

Jeśli sałatka ma wyglądać reprezentacyjnie i ładnie – wszystkie składniki układamy warstwami.
Od dołu: ziemniaki, marchewka, jajko, por, śledzik. Pomiędzy każdą warstwą ma być warstaw majonezu!

Tak samo smaczna, ale gorsza wizualnie będzie owa sałatka, kiedy po prostu wymieszamy wszystko razem. Nie zapomnij o dużej ilości majonezu! :)

Horacjańska wątróbka
watrobk

  • 0,5 kg wątróbki drobiowej (koniecznie – wieprzowe są twarde i jeszcze żyją)
  • 4 jabłka
  • 2 cebule
  • mąka pszenna
  • kostka rosołowa,

Jabłka kroimy w ćwiartki, wykrajamy środek. Cebule kroimy w ósemki. Wszystko wrzucamy na patelnię i podsmażamy. Wątróbkę obtaczamy w mące i dorzucamy do warzyw. Mieszamy, podsmażamy całość. W pewnym momencie, gdy wątróbka będzie już podsmażona, rozpuszczamy w 3/4 szklanki wrzącej wody kostkę rosołową i dolewamy wywar na patelnie. Przykrywamy i dusimy chwilkę.
Po usmażeniu możemy wątróbkę posolić. Jeśli zrobisz to wcześniej – wątróbka będzie twarda, a nie pyszna i cudowna.

Horacjańska chińszczyzna

  • 400gr ryżu (tego co się nie klei!!!)
  • sos do potraw chińskich,
  • 500gr mieszanki chińskiej mrożonej
  • 500gr piersi z kurczaka.
  • przyprawy

Kolejna pyszna potrawa.
Ryż gotujemy, miło jeśli zakupi się ten, co się nie klei. Nie będzie wtedy problemu z rozdrobnieniem potrawy dnia kolejnego.
Mieszanke chińską podsmażamy na patelni, na tłuszczu. Gdy warzywka nabiorą apetycznego kolorku dodajemy sos ze słoika do potraw chińskich
Piersi z kurczaka kroimy w paski i podsmażamy.
Wszystko mieszamy i jemy.

Horacjańskie sphagetti

  • 0,5 kg makaronu spaghetti
  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • sos ze słoika lub 2 sosy z torebki, lub 2 puszki pomidorów bez skórek,
  • mała puszka koncentratu pomidorowego
  • pieprz, majeranek, bazylia, oregano, czosnek granulowany, sól, itd.

Jako, że w półprodukty zaopatruje się w Biedronce (tanio i dobrze) polecam makaron ze środkowej półki, a mięso mielone TYLKO I WYŁĄCZNIE mielone z szynki – jest ono drogie dość, ale pyszne. „Produkty garmażeryjne mięsne”, czyli poczciwe tanie „mięso mielone” nie nadaje się do tak dobrze do tego (powodem może być 60% zawartość mięsa w mięsie).
Lubię dość miękki makaron do sphagetti, więc gotuje go zwykle dłużej niż jest napisane na opakowaniu.
W zależnośći od doboru sosu – przygotowuje się go wedle instrukcji z opakowania. Jeśli jednak zdecydowałeś się zrobić sos sam – wlej pomidorki z puszki do garnuszka, dodaj koncentratu pomidorowego, przypraw i obficie rozdrabniaj i mieszaj podgrzewając. Sosik taki jest pyszny.
Mięso mielone podsmazaj osobno na patelni, dodaj czosnku granulowanego i soli, jeśli jest potrzeba.
Na końcu wszystko wymieszaj, aby otrzymać ok 1,5 kg jednolitej masy spaghetti, którą smacznie będziesz jadł przez kolejny miesiąc (można zamrażać!).

Horacjańska sałatka z serem feta

feta2

  • pół kostki sera Feta
  • 2 dorodne pomidory
  • kilka rzodkiewek
  • 2 ząbki czosnkku
  • trochę ostrej papryki i pieprzu
    Polecam wydrążyć pomidory, inaczej sałatka będzie dość rozwodniona. Woda jednak szybko się wytrąca, więc można ją odlać. Wszystkie składniki kroimy na kawałki i mieszamy. Finalnie wychodzi pyszna, słona i zdrowa sałatka na kanapki, lub do jedzenia samodzielnego :)

feta1Drogie Dzieci, w kolejnym odcinku dowiecie się coś o studenckich alkoholach… :)

Tagi: , , , , , , ,

Comments 5 komentarzy »

Pociąg, samochód, samolot. A Ty? Czy wolisz siedzieć tyłem, czy przodem do kierunku jazdy?

Wolisz, gdy obrazy zbliżają się, robią się coraz bardziej wyraźne, piksele zmieniają się w obiekty, nierozróżnialne punkty zlane w jednolitej barwy masę rozdzielają się w mozaiki różniących się od siebie kolorów? Można wtedy wesoło poświęcać jednorazowe chwile na imaginowanie przeznaczenia niezidentyfikowanych pikseli na horyzoncie. Masz zwykle tylko kilka sekund w konkursie na dokonanie recepcji. Z każdą sekundą nagroda staje się mniejsza. Z każdą sekundą satysfakcja będzie mniej zasłużona. Czy to drzewo, chodnik, studnia, czy zaoczny student stosunków międzynarodowych w Koszalinie?

A może wolisz, gdy wpierw dostrzegasz coś w całej okazałości? Możesz wtedy pobawić się w określanie świata techniką bottom-up, od szczegółu do ogółu. Widzisz kota, któremu z balkonu zwisa ogon zwyczajnie, a jego zadufanie w kociej czystości i zwierzęcej boskości natychmiast materializują się do postaci chropowatej szczoteczki-języka, będącego Magnum Opus w sztuce zaskarbienia sobie przychylności dwunożnych pracowników korporacji. Środek transportu jednak oddala się od obiektu, zmniejsza kota pospiesznie i bezczelnie. Jego futro zlewa się z doniczką, okiennicą, szczegóły bezpowrotnie zanikają, futryna, taczka, dom, osiedle, miasto. Gdybyśmy oddalali się od Ziemi hipotetycznym wahadłowcem, uogólnienie do kolejnych warstw abstrakcji posunęłoby się skrajnie dalej – osiedle, miasto, region, kraj, kontynent, planeta. Kot wchłonąłby wszystko. Stałby się mikrobudulcem światła święcącego marnie jak słaba dioda LED, w postaci której jawią się miasta z perspektywy orbity. Jasne kropeczki na czarnej przestrzeni, z której większość to i tak woda o dnie niepoznanym. Nasze miejsce na świecie.

I nagle pach. Pobawmy się, powiększmy wszystko znowu. I dostrzeżmy pchełkę na wróblu lub leukocyt ścigający bakterię chorobotwórczą. Usłyszmy rozkoszny szum rekombinowanego genomu powstającego właśnie płodu jednego z leśnych stworzeń, wywołanego wlaniem się sporej ilości nasienia w odpowiednie miejsce, odpowiedniego stworzenia.

Kołowrót myśli, hektolitry doznań atakują z każdej strony. I staram się oddalać. Piszę pracę dyplomową, która zwieńczy ostatnie 5 lat mojego życia, a mnie uczyni Magistreminżynierem, tym samym pozostawiając z papierem na rozdrożu, gdzie menelski żywot nie będzie skorelowany za bardzo z pracą w ewentualnej korporacji. Przydałby się remont.

A remontu nie ma. Są liczne wyjazdy w najróżniejsze miejsca, doskonalenie i zdobywanie nowych muzycznych umiejętności,  sesje fotograficzne i denaturacja trzewi w ilościach niespotykanych dotąd. Życie takie jakie chciałbym prowadzić po wsze czasy. Byleby sił starczyło.

Zwiedziłem Dublin, Pragę, byłem w końcu przez chwilę we Wrocławiu, jeździłem pociągami, latałem samolotami. Każdy dzień zajęty miałem od godzin porannych, do późnego ranka [właśnie tak!], kiedy to kończyłem dzień. Lecz gdy zbliżę się i przyjrzę się  bliżej meandrom mej psychiki, sfera odpowiedzialna za przemyślenia wyrzuca pytanie: „Czy to nie ucieczka przed stabilizacją?” i sublimacja popędu płciowego?

Mucha:)

Tagi: , ,

Comments 3 komentarzy »