Nie mogę spać, wątpię, więc jestem. I piszę.

Język

Wybieram swój język
i muskaniem konstruuję hellisę
narastających doznań.
Kręta droga między uchem, a karkiem
niewyraźnie szepcze o więcej.

Chwilę zastanawiam się
i przecinam twą skórę
kłując niepewnością.
Nagość staję się nieporządanym okryciem,
a nieokrzesane żądze
palą i goreją.

Chwilę zastanawiam się
i zaczynam rozumieć
sens naruszenia ciągłej struktury twej gładkiej powłoki.
Dentalną magią rozrywam twój układ krążenia,
gdy biel zębów kontrastuje z żywą jeszcze czerwienią
na płótnie z pobudzonej skóry.
Tę lubieżnie zwilżam śliną i enzymami.
Nie potrzebny jest podtlenek azotu,
dziś smak osocza będzie królową anestezją.

Wielkie twe oczy rysują ambiwalencję,
ja dezintegrując produkuję twardsze tu i teraz.
Nie robimy nic złego, głaszcze i wplatam dłoń w twoje włosy.
Ćpam smak, gryzę intensywność,
po stukroć proszę  o intensywny rewanż.
Nocą czucie staje się jedynym sensem istnienia.

Be Sociable, Share!
Tagi: , ,
2 odpowiedzi na “Język. Czucie jedynym sensem.”
  1. karmacola pisze:

    Jesteś GENIALNY.

    Wydrukuje i powieszę na ścienię.
    Nigdy nie molestowałam umysłu poezją ale dziś jestem w stanie płynnego zachwytu..

  2. shadija pisze:

    Jak na ironię, czytając to ugryzłam się w język. I w miarę immersji w Twoje słowa, wcale nie chciałam, żeby przestała mi z niego lecieć krew – idealnie przyprawiająca,to co czytałam. A dzisiaj czytam jeszcze raz, już bez krwi i ciągle jest tak samo dreszczo-powodujące.

  3.  
Pozostaw odpowiedź