|




Zobacz
archiwum sond
|
|
użytkowników od lutego 2003
Strona ta powstała,
aby zaprezentować w szerszym kręgu to, co wykuł swoim metaforycznym dłutem
obywatel świata hoRacy :)
nierzadko z innymi osobami towarzyszącymi mu (tudzież na odwrót)..
HoRacy mail
| HoRacy GG | HoRacy mobile
|
|
12.IX.2006r
|
|
Wesoły kolektyw twórczy LIBIDO ma zaszczyt zaprezentować szerszemu gronu słuchaczy zmaterializowane w decybelach nagrania
prawdziwych Pieśni Duszy.
LIBIDO -
Hymny Czasów Bezkrólewia
www.libido-band.prv.pl
POBIERZ OFICJALNY RELEASE
(MP3, książeczka, teksty,info)
85MB, mp3@160kbps
Pobierz POJEDYŃCZE utwory
lub
ODSŁUCHAJ NA ŻYWO Z INTERNETU (playlista streamowana)
Jeśli bowiem MAGIA kieruje Twoimi poczynaniami - zapewne zrozumiesz naszą
muzykę.
PLAYLISTA:
1.Plantator
2.Johnny Runner Halleluyah
3.Love
4.Dodo
5.Die hauturen spielen durch Erich Hainrich von Schmitzenblaum
6.Jeremiasz Bazyliszek
7.Hero
8.Z kamienia na kamień
9.Degrengolada
10.Trzysta kici
11.Fiksum Dyrdum
12. Póki ona nie doszła jeszcze
13.Krwista część Księżyca
14.Menuet
15.Madzi
16.Dobranocka czyli Goodnightka
Skład:
Qbeck - Gitary, teskty, wszystko wręcz,
Matas - Wokal,
hoRacy - Bębny,
.feat Kasia Świątek i Agniesia Świątek - Chórki,
.feat Adelfina - Książeczka przepiękna.
PS: Niniejsze utwory nagrane zostały na mikrofonie za 7zł,
na domowym komputerze hoRaca. Ogromnym nakładem pracy udało się jednak
osiągnąć zadowalający efekt. Zapraszam do ściągania i oceniania na FORUM ...
kontakt:
horacy007@wp.pl
www.libido-band.prv.pl
www.horacy.art.pl
|
|
|
|
17.IV.2005r
|
|
Dwumiesięczny zastój
w newsach. Brakuję mi chęci na robienie czegokolwiek...
Kompletna amotwacja. Czy powodem jest znaczny wzrost libido? Życie
jest naprawde ciężkie. Bez ładu, zbyt mało jest światełek...
Jasnych światełek..
Dam teraz tutaj
kilka zdjęć, które pokażą jak to niby fajnie się żyję,
imprezuję, itp. Tak też zrobię, a co.... trzeba stwarzać
pozory, prawda? Więc zaczynamy - na lewo widzimy winożłopów,
na prawo natomiast przedstawiony jest BakuBa-Kubek, który
zaimprezował u nas pewnego razu (i bardzo dobrze, bo kilka z
powstałych wtedy piosenek przeszło już do historii :)..
Jak
natomiast podoba Wam się pogorzelisko po imprezie? Tak. Właśnie
tego nie lubię najbardziej - sprzątania, gdy wszyscy już sobię
pójdą. Na szczęście i tak nie oporządzam, no bo niby po co?
Generalnie jest
jeden plus tej pory roku - pogoda... Śliczna i nastrajająca
lovely. Ale cicho o tym, bo znowu zbliża się uderzenie smutku
... Dobranoc.
Acha! jeszcze
jedno - DO WSZYSTKICH MŁODYCH SZCZECINIAN - aktywizujcie się
wspólnie. Wejdźcie i umówcie sie na imprezkę :)
www.szczeciniak.prv.pl

|
|
|
|
12.II.2005r
|
Długo nic nie pisałem... Powodem
zastoju umysłowego był niewątpliwy brak czasu - ot tak, drogi
Wędrowcze - SESJA nie jest tym, co tygryski i tygrysice
lubią najbardziej.
Jedna z takich czynności niewątpliwie
przyjdzie na myśl, dzięki skojarzeniu różowego,
lateksowo-pluszowego obiektu widocznego po prawej, z pewną niewątpliwie
przyjemną i niewątpliwe najważniejszą dla każdego człowieka
czynnością... Tak, tak Człowieku, czym byłby świat bez robienia
kupy :) ?
Specyficzny humor naszedł moją
skromną osobę... Ot na przykład - wywołując odruch
wymiotny u moich współlokatorów zdecydowałem się na
amatorskie przebicie brwi... W sumie oprócz sparaliżowania połowy
mojego brzydkiego ryja - nic nie straciłem, ogromną atrakcją
natomiast dla pewnej grupy ludzi było obserwowanie mojej osoby
podczas owego bolesnego zabiegu... Cóż, czego się nie robi
dla SZPANU :) hehe... 
Oczywiście nie chodzi tutaj o
żadne śmieszne sado-masło, kwestia zaoszczędzenia
kilkudziesięciu złotych na wykonaniu profesjonalnego piercingu
- skutecznie zachęciła mnie do podjęcia amatorskiej próby
dokonania syntezy igły chirurgicznej i żywej tkanki mej własnej
brwi... Debilizm :)
A
co w ogóle dzieje się w SZCZECINIE? Nic... A raczej wiele, za
wiele. Wspomniana już sesja zmusiła mnie do nadwątlenia własnego
stanu zdrowia, gdyż zgodnie ze złotą zasadą "UCZ
SIĘ, UCZ, BO NAUKA TO POTĘGI KLUCZ", zapragnąłem
zostać woźnym, tudzież magazynierem i ślęczenie nad
matematyką zdominowało moje styczniowe życie... A jadło się
w tym czasie rzeczy conajmniej mało apetyczne (patrz picture).
Ekhe,
w sumie zdarzyło się także wiele innych WAŻNYCH rzeczy, ale
o tym sza!... Po paru miesiącach braku jakiegokolwiek kontaktu
doszło także do FENOMENALNEJ
IMPREZY, w której udział brał prawie cały Wesoły
Kolektyw Libido. Kubek żwawo przygrywał na gitarce, ja - żwawo
popijałem wódkę... Żyć nie umierać. Oto po lewej - co stało
się Zienkiem po kilku głębszych. Dobranoc....
|
|
|
|
04
I 2005
|
|
Życie jest sinusoidą - ZAWSZE po
okresie depresji nadchodzi proporcjonalnie podobną ilość
czasu trwający okres szcześcia... I tak też jest ==>odnalazłem
swoje Szczęście :*** . Dziękuję Kotku...
Jak
widać - mamy już rok 2005...
Czego
mogę życzyć Tobie Internauto? Przede wszystkim -
dążenia do spełnienia, szczęścia,
permanentnej satysfakcji na każdej płaszczyźnie życiowej. Tego,
byś rozumiał, wiedział, że jesteś potrzebny, wartościowy...
By Twe czyny sprawiały radość innym, by inni odwdzięczyli się
Tobie tym samym...
Najlepszego
!!!

W sumie nie mam bladego pojęcia co mam napisać...
Więc: na życzenie Arka piszę co mi nakazał:
AREK TO BOSS!!
Może
więc skorzystajcie z okazji - piszcie ciekawe pozdrowienia TUTAJ
- wszystkie pozdrowienia, teksty, opinie godne podziwu - zostaną
opublikowane...
I jeszcze jedno - LIBIDO powróci... i będzie
większe, bardziej rozrywające brzuszek, powodować będzie większą
wilgotność w pewnych miejscach... Wakacje...
A
jak na razie mały BONUS - NOWY
UTWÓR LIBIDO -
nagrany w dwuosobowym squadzie (ja i Qbek)... Qbek śpiewa...
Zapraszam do przesłuchania
"Hero".MP3

|
|
|
|
23
XI 2004 -
najnudniejszy news wszechczasów
|
Zasypany
brudem, otoczony zwietrzałymi skarpetkami oraz zapierającymi
dech w piersiach zarodnikami pleśni - siedzę ucząc się na
poniedziałkowe kolokwium, którego zapewne nie zaliczę. To
smutne, raczej pozytywnie nie nastrajające - bo komu w głowie
nauka, gdy od wewnętrznych ścian Serca
odbijają się dziwne obiekty, wysyłające bodźce
przekształace człowieka w niezdatną do życia wegetującą
maszynę. Nastał bowiem niezwykle smutny, obowiązkowo
melancholijny okres w życiu większości ludzi, w którym we
znaki daje się nieuświadomiona, skrzętnie tłumiona wcześniej
samotność.
Uciekając
od dziwnych emocji - człowiek ciągle analizuje swoje
dotychczasowe życie (by the way: ANALIZA stała się wśród
studentów informatyki czymś jak prawie jakieś pogańskie Bóstwo,
wobec którego należy czuć ogromny respekt). Człowiek przegląda
zarchiwizowane materiały dokemtujące jego podłe życie,
wspomina ogromne imprezy, ciekawe sytuacje (jak widoczne na zdjęciu
jam session na środku pola podczas deszczu, w środku nocy). Tęskni
do dawnych chwil, które z obecnej perspektywy zdają się być
wspaniałe... Kontrastowe do dzisiejszego, trudnego, dorosłego
(???) żywota.
Łapiąc
się wszelkich gorszących czynności mających na celu zajęcie
czasu, który można by spożytkować na naukę, tudzież wchłonięcie
kolejnego browarka - przychodzą mi do głowy głupie pomysły,
jak np. chęć przeszukania szaf w poszukiwaniu skarbów. Takim
oto sposobem - z głebokich czeluści zakurzonego, wilgotnego
schowka na graty, wydobyłem tą oto laleczkę, która swoją
aktualną fizjonomię zawdzięcza jakimś poschizowanym
lokatorom, którzy mieszkali na mej stancji wcześniej. Trauma z
dzieciństwa nie przeszkadza jej jendak cieszyć się życiem.
Strzeżcie się więc...!!!
Kurde,
dopiero zorientowałem się, że na 3 czwartych zdjęć z tej
stronki zamiast mnie - występuje Matas (dla niezorientowanych -
ten kafar z lewej z browarkami). Co by nie było, nie wynika to
z tego, że cichutko w nim się podkochuję. Koleś ten jest po
prostu w posiadaniu wielu interesujących fotek, które warto
umieścić ze względu na aspekt rozrywkowy.. o czym ja mówię,
nudzę...
A
dlaczego nudzę? Jest 1:11, ja niewyspany po tzw. Tygodniu
Imprez (licznych, mocnych, wyczerpujących) w Mieście
Portowym Szczecin - płynnie przeszedłem w nie mniej wyczerpujący
Tydzień Nauki, który tak
naprawdę pewnie będzie tylko jednym wieczorem intensywnego
wkuwania. Zresztą nieważne - po co ja to piszę, jak nikt tego
nie czyta, wszyscy natomiast od razu pornoli szukają. Tutaj
Galerii Penisów nie będzie, wiedzcie natomiast, że dodałem
kilka debilnych wierszyków do działu Poezja. Trzymajcie się.
A swoją niechęć do tej strony wyraźcie konstruktywną krytyką
- wypowiadając się w księdze gości lub na forum na temat
ewentualnych ścieżek ewolucyjnych tego badziewia.
|
|
3
XI 2004
|
|
Liście, szukam liści... Jesień
jest, a ja cierpię na
deficyt liści... Refleksja, potrzebuję refleksji... Co
powiecie mimo to na mały
Makabryczny,
Urynalny Dowcip ? 
|
|
21
X 2004
|
Minął
prawie pierwszy miesiąc "edukacji" w Wielkim Mieście,
które koniec końców okazało się niczym innym jak wielką i
paskudną wiochą... Bo czy nie jest denerwującym fakt, że 50%
nowopoznanych mi osób znajduje się w róznych, wszelakich
powinactwach albo ze mną, albo z którymś z moich znajomych.
Innymi słowy - z większością, ja lub któryś z moich
znajomych znał się, widział gdzieś kiedyś, itd. To irytuje,
nie da się ukryć...
Mimo
to nie ukrywam się, staram się żyć... Nie, inaczej - staram
się Żyć... Koncerty, imprezki, ludzie, nowe możliwości.
Podoba mi się, wsiąknąłem w to... I nic nie może opisać
tego jak pozytywne jest życie na stancji z ludźmi, których się
lubi, którzy jak na razie zbytnio nie uprzykrzają sobie życia...
ZAKTUALIZOWAŁEM WIĘKSZOŚĆ DZIAŁÓW,
wreszcie do ściągnięcia dostępne są klipy, MP3 są teraz
bardziej user-friendly. W ogóle wszystko jest takie piękne :)
Gdzie jednak w tym świecie czas
na chwilę refleksji? Na to, by usiąść i pomyśleć, zadumać
się, skupić. Na dodatek ciągle czekam...
|
|
5
piździernik 2004
|
|
Popatrz jakie
chulanki i swawole zagościły w szczecińskim padole. Stancja,
studia, zajęć niby mało, choć krytycznie absorbujących
:).
Jak
widać na załączonym obrazku - ekipa z jednej z groźniejszych
ulic Szczecina :), gdzie patrol
patroluje patrol,
w pełni już zaklimatyzowała się tworząc wesoło
kolejne sterty śmieci i puszek.

Generalnie plan
dnia jest dość stereotypowy - pobudka o 8:45, bo o 9:00
zaczynają się zajęcia. Resztę dnia spędzamy na KONSUMPCJI
wszystkiego, co może choć na chwilę zachamować głód... Chcę do Mamy... Na prawo ujrzeć można niezwykle podniecającą
i czystą bieliznę hoRacego :)... Innymi słowy - codzienny
widok, jaki spotkać może skacowany Matas.
A
studenci jak to studenci, niby przybrudzeni, niby przygłodzeni,
niby skacowani, a i tak są samozwańczymi Panami Świata. A jak
to kiedyś zabrzęczała wesoła metalicznie niebieska mucha -
"jeść coś trzeba". Podpisujemy się pod tymi słowami
WIELKIMI LITERAMI szukając w najdziwniejszych dzielnicach
Szczecina sklepów, które przyjazne są dla studenckiej
kieszeni
Obrazka widocznego na prawo nie trzeba komentować. Ot taki...
niech będzie - TYPOWY widok :) lekko ugrzeczniony (zużyte
prezerwatywy zostały cyfrowo usunięte) obrazek po typowym,
"ciężkim" dniu pracy. Zapraszam do wzięcia udziału
w kolejnych dziwnych sondach... Acha, i jeśli chcesz - możesz
u nas kimać :).. za drobną opłatą (wkupne liczone w
promilach). I pamiętajcie - niech Bóg ma Was w swojej opiece.
Lepszy RYDZ(yk) niż nic.
I
jescze jedno. Zapraszam do wzięcia udziału w sondach
widocznych po lewej. Jedna z nich dotyczy niebezpieczeństw
czychających na każdego z nas w mrocznych rejonach Miasta
Portowego Szczecin, druga natomias dotyczy oceny nowej,
niesamowitej fryzury mojego współlokatora Matasa, byłego
wokalisty Libido. Tak więc, przyjżyjcie się obrazkowi po
mojej lewicy, i wybierzcie odpowiedź, na jaką pokieruje Was
serducho. Pozdrawiam. :)
|
|
20
września 2004
|
|
Po obfitujących
w niewiarygodne przygody (których zważając na niezwykłe
okoliczności przyrody tutaj nie przedstawię) - udało mi się
znaleźć stancję. Czyli wbrew temu co przepowiedziała mi Tajemnicza Niewiadoma -
nie zostałem homeless`em, ale zobaczymy co pokaże czas. Czy coś
się zmieniło? We mnie na pewno, na stronce także...
Zaktualizowałem dział BĘBNY, wzbogacając go o historię
mojej perkusji, tzw.
THE DREADFUL
MYSTERY OF CRUEL DRUMS.
A
gdzie studia? Ach... Politechnika Szczecińska, Wysział
Informatyka, tryb dzienny.
Amen.
|
|
2
września 2004
|
|
Po miesiącu milczenia - znów pisze
newsa. I na pewno nie dlatego, że mam coś ważnego do
przekazania ludzkości, że żyjemy w przebrzydłym strumieniu
informacyjnym, że George W. Bush to cham i prostal. O nie...
Nie mam do powiedzenia nic. Wiem za to, że minęły mnie właśnie
najciekawsze wakacje życia... Atrakcji przysparzałem sobie sam
- ot taki wolny człowiek. Np. przez kilka dni siedziałem nad
morzem zbierając dobrowolne datki (czyt. żebrząc) od
nadmorskich turystów za granie na djembe na ulicy... Co ciekawe
- ludziom dźwięk bębna bardzo najwidoczniej przypadł do
biustu, bo oprócz drobnych w moim "pudełeczku" do
zbierania lądowały także inne dziwne akcesoria. Ot np. dostałem
ręcznie robione, koronkowe, koniakowskie stringi... Wedle życzenia
jak na zdjęciu: Było
po prostu: POZYTYWNIE...
A co nowego? Odżywa
bo długim okresie klinicznej śmierci FORUM, dodałem
kilka dziwnych wierszy... Nie mam żadnego pomysłu na
sondy. Może ktoś mi pomoże wysyłając propozycje pod ten
adres? 
Swoją
drogą... włączył mi się sentyment do nieistniejącej już
formacji pieśni i tańca Libido. Przeglądając stare zdjęcia
trafiłem na interesującą fotkę, w sam raz na tapetkę :)...
Do ściągnięcia po prawej Pamiętajcie :) Robię
dredy. Wraz z obywatelem Gizmem zdredowaliśmy w ciągu miesiąca
2 nieszczęśników (nieszczęśniczki). Efekt widoczny na fotce
po lewej (chwila po zrobieniu, po 12 godzinach ciężkiej
pracy).
dla
niekumatych, ja to ten po prawej, zdredowana
Panna, której zdjęcie umieszczam bez jej zgody widnieje na
fotografii po lewej.
|
|