Posts Tagged “katastrofa”

Ou Dża. Ale się porobiło. Miałem nie publikować, ale mości GDR! mnie podkusił. Jakoś tak bywa, że z uwagi na swoje owłosienie, staję się uświadamiaczem. Niestety, stary jestem, nie mam już siły, więc psuję młodzieży psychikę. Co by nie było – rozmowa jest oryginalna, przyciąłem dłużyzny, wyjąłem z kontekstu, zapominając, że też kiedyś miałem 15 lat.

<4xxxxx5> Witaj :) . wiesz moze to zabrzmiec glupio ale Reggae mnie zmienia mam inne nastawienie!! Kocham wszystkich ludzi!! cos wspanialego. Czuje,ze Reggae to cos czego szukalam nowe hobby nowa pasja. Wiec zapytam o to Ciebie bo wydaje mi sie,ze bedziesz wiedzial. Czy muzyka Reggae,Rasta,Rastafari jest zwiazana z religia katolicka,Chrzescijanska? Bo Chce zaczac poznawac to wszystko chce wejsc w to poprostu ale boje sie,ze to jest przeciwko mojej religii:/
<hoRacy> Muzyka reggae o ile gra ją czarny, zjarany murzyn z jamajki, zwiazana jest z ruchem rastafarai. Jesli natomiast gra ją białas w dredach lub bez – jest tylko pozerstwem i sposobem na „wyrwanie na pukanie” małolatek zafascynowanych muzyką reggae.
<4xxxxx5> Bo wiesz boje sie,ze robie cos wobez swojej religi. Do konca nie rozumiem tego wszystkiego co zwiazane z reggae bo to naprawde trudne tematy
<hoRacy> … przykro mi w takim raize, ze religia znaczy dla Ciebie tyle. religia to opium dla mas
<4xxxxx5> np.Rasta to sa te 3 kolory to rozumiem o co chodzi z tym. Tylko zabardzo nie wiem kto to jest ten Jah i te Rastafarii. Religia znaczy dla mnie bardzo duzo a reggae to cos czego poszukiwalam…to juz zaczelo zmieniac moje zycie na lepsze. Powiesz mi kto to jest ten Jah i to Rastafari?
<hoRacy> Jah = Bóg. Rastafarianizm to religia. Rastafarianie uważają, że kosciol i watykan to zło. Mowią na to Babilon, stąd tyle o paleniu Babilonu, czy o zrzucaniu bomb na watykan
<4xxxxx5> Rozumiem.:/ ale to cos zlego,ze ja slucham takiej muzyki chce zrobic sobie dredy i nosze kolory rasta ?
<hoRacy> Dread znaczy po angielsku STRACH. Rastafarianie tak naprawde nie są pozytywni. Haile Selassie będący pierwsza personą ruchu rastafarai był gorszym tyranem niż hitler. Kolor czerwony w trojkolorowej fladze oznacza KREW.
<4xxxxx5> Kurcze niby myslalam,ze to takie piekne ale jednak nie. zawsze jest cos nie tak

„Nie tak, nie tak, nie tak dziewczyno. Nie tak to miało być, mieliśmy przecież iść na wino, bo się nam zachciało pić”: Nie tak, Dyszcz.

PS. Mały bonus po kilku godzinach milczenia:

<4xxxxx5> Jedna sprawa – http://www.youtube.com/watch?v=-00IbDaEsOE o jakim on króló spiewa ?Czy to o Jezusie jest?
<hoRacy> Luta podobno często biega do kościółka, więc może tak
<4xxxxx5> Czyli Luta jest spoko? Ja tez lubie kosciol. kiedys chodzilam co niedziele i czytalam Pismo Swiete I Spiewalam ale teraz mieszkam za granica i to jest trudne. czyli Luta nie mial na mysli Rastafari w tej piosence?

no comment. Chciałbym wciąż być młody, świat był taki prosty, a skomplikowanie dopiero się w nim odkrywało. Poza tym kto słucha reggae, ten rucha kolegę ;]

Teraz Słucham: Kanał Audytywny – Gwiezdne Galaktyki

Tagi: , , , , , , , , ,

Comments 7 komentarzy »

Do trzeciej rano pisałem coś w javie. Mój pierwszy raz z tym językiem, jestem z siebie dumny. Sen tylko był później jakiś wybitnie niespokojny. Budziłem się co chwila, coś drapało mnie w gardle, po głowie kołatały się pseudoalgortytmiczne myśli. Nienawidzę programować. Nienawidzę tego niepowstrzymywalnego uczucia kołatania w mózgowiu.

Dodatkowo kilkakrotnie budził mnie głuchy odgłos, coś jakby pusty trzask. Myślałem, że to śnieg spadał z dachu. Zima w połowie kwietnia znów zaskoczyła nie tylko drogowców. Lecz to chyba nie był śnieg, zbyt niskie alikwoty. Zaspany miałem jedno skojarzenie – trzask powalanych nieludzką siła drzew, słyszany z bardzo daleka. Nuklearna siła.

Budziłem się wielokrotnie, sen trwał wyjątkowo niespokojnie. Wstałem oddać nocy mocz. Po ciemku, wyłączyli prąd. To pewnie przez obfite opady śniegu. Co dziwne drogi Szczecina tej nocy nie były puste, bo słyszałem co raz karetki pogotowia jeżdżące do nietrzeźwych kierowców, którzy zapomnieli przyodziać opon zimowych. Na własne życzenie umieracie.

Nastał ranek. Obudził mnie chaos. Dalej nie było prądu, telefony nie działały. Siostra szamotała się po domu wraz z mężem szykując się do opuszczenia mieszkania:

- Jedziesz do Stargradu? U babci może będzie prąd, a dziecku trzeba jedzenie zrobić.

Wolny dzień od pracy, myślę sobie. W jaskiniach IT nie można pracować przeto bez prądu. Dwa tygodnie absencji elektronów i każde miasto umrze.

Jedziemy. Po raz pierwszy nie jestem otoczony szumem magnetycznym, mikrometropolia przestała być elektromagnetyczną klatką. Czy to się nazywa wolność?

PSP nie wykrywa żadnej sieci WIFI. Eter jest martwy.

Ludzie zdezorientowani stoją przy jedynym otwartym w centrum mieście wykupując wodę w pięciolitrowych baniakach. Nie umyjecie dziś dupy, Kochani!

Jedziemy dalej:

- Dlaczego radio nadaje?
- Pewnie mają akumulatory, albo agregaty?
- No ale dlaczego nie mówią nic o tym co się dzieje, tylko grają Bon Joviego.
- Orkiestra zawsze gra do końca.

Edukacyjna katastrofa:

- Że co? Że dzieciaki mają dzisiaj testy kompetencji?
- Kurator nakazał zamknięcie szkół.

Kij z tym, naszym oczom ukazała się Trasa Zamkowa:

- Zobacz na prawo, kurwa, barki się zderzyły
- Zabawnie, wyglądają teraz jak wielki odwrócony krzyż.

Elektrownia Szczecin i Pomorzany nie działa. Dolna Odra działa, ale trakcja doprowadzająca prąd do miasta podobno przestała istnieć. Diabeł wie dlaczego, nie mam pojęcia.

Smród acetonu na Słonecznym jest nie do zniesienia. Czuję spisek. Wszystko dziś jest zupełnie nie tak jak być powinno.

- Zamknijcie cholerne okno.

Już prawie jesteśmy za miastem. Telefony nie działają od połowy poprzedniej nocy.

Domki na działkach za Dąbiem płoną. Skąd to zło? Pierwszy raz w życiu widziałem pożar w środku zimy.

Właśnie przejeżdżałem koło Jej domu. Boje się, czy wszystko jest z nią w porządku.

- Kiedy Ania wraca?
- Niedługo, jeszcze trochę tam posiedzi.

Skłamałem.

Odór acetonu płynnie przekształcił się w smród chlorowodoru? Czyżby to były jakieś chemikalia do neutralizacji szkodliwych czynników? Post apokaliptyczna faza osiągnęła apogeum.

Za Szczecinem minęliśmy kilka przewróconych samochodów. Ludzie masowo opuszczają miasto.  Pytaliśmy się stojących przy drodze ludzi – nie mają pojęcia w czym rzecz. Ja zresztą też nic nie wiem. Przypuszczam tylko, że to nie przez śnieg wyłączony został prąd. Przypuszczam, że trakcja z Dolnej Odry wyparowała.

Telefon dzwoni! Dzięki Bogom, to pewnie Ona.
- Ja się zabiję.
- Co się stało?
- Budzik dzwonił, pora wstawać. Brak zasięgu.

Paliwo się kończy, stacje benzynowe nie działają, bo pompy paliwowe działają na prąd.
Co zabawne, policji dzisiaj jeszcze nie dane było mi zobaczyć. Widzę natomiast coraz więcej wojska. Klęska żywiołowa. Wszyscy kurwa umrzemy.

Właśnie zobaczyłem sznur elektrycznego kabla przesyłowego owinięty wokół połowicznie zwęglonego denata. Współczuję sanitariuszowi starającemu się odplątać to biedne ciało.

Gdzieś w okolicach Miedwia wojskowi kierują ruchem na pobocza. Nie można jechać dalej. Niekończący się sznur samochodów układa się w zaspach mokrego śniegu. Żołnierze nie odpowiadają na żadne z postawionych im pytań.

Teraz już nie tylko intuicja, a także zdrowy rozsądek mówią jedno – nadeszła nuklearna zima.

Powietrze jest jakieś inne. Opad radioaktywny staje się namacalny, co najmniej dziwny.

Tagi: , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »