Posts Tagged “miłość”

Kolejny tani erotyk, spłodzony podczas śnieżnego powrotu z krokietów z baru mlecznego, gdzieś na ulicy Jagiellońskiej. Nagrany wokalnie na telefon komórkowy, zainspirowany billboardem Orange.

Czuję, więc jestem (sakralna prostytucja).

Jestem nieśmiałą dziewczyną, którą spotkałem w barze mlecznym.
Jestem każdą z kobiet z którą dzieliłem przestrzeń w windzie.
Jestem kojącym głosem operatorki z call-center na Ukrainie.
Jestem tłumionym jękiem rozkoszy, który nocą wypadł przez niedomknięte okno.
Jestem tą puszystą panią, która bardziej chciała, azali mogła.
Jestem kuszącym zapachem niewiasty nieosiągalnej, którą codziennie mijam w tramwaju.
Jestem każdą kobietą, której wilgoci zaznałem.
Jestem matką trojga dzieci, co zawsze dzwoni za potrzebą.
Jestem platonicznym uczuciem do nauczyciela francuskiego.

Mgła ograniczyła widoczność do kilku metrów.
Pomarańczowa aura pieści powietrze światłem latarni.
Fotony rozpraszają się płynnie w drobinkach pary wodnej.
W oddali zapraszają czerwone neony.
Kusicielki z pornoklubu wyglądają dziś nad wyraz pięknie,
ale wierzę, że córy Koryntu nie są zwykłymi dziwkami.
Modlę się o moje wyimaginowane żony.

Tagi: , , , , , ,

Comments 4 komentarzy »

Mam gdzieś na dysku kilkadziesiąt kilobajtów tekstów, spisywanych po kilka zdań poprzez długie miesiące, nawet lata. Myślę o tym, by złożyć to kiedyś w jakieś pompatyczne opowiadanko o wymyślonym dawno tytule: „Poemat o szczęściu instant” . Lubię mieszać podczas pisania fikcję z własną empirią.  Tylko czy jest jakikolwiek sens/cel w publikowaniu treści, gdzie osobiste wyznania mieszają się z nieprawdziwymi tworami, przez odbiorcę postrzeganymi jako totalny ekshibicjonizm emocjonalny?

Cóż, oto karli fragmencik:

Jeszcze a propos odchudzania. Pomogę Tobie zrzucić 85 zbędnych kilogramów w mgnieniu oka.
Odejdę…
Jeśli mnie okłamiesz – odejdę…
Jeśli będziesz z innym – odejdę…
Jeśli nie przestaniesz niszczyć siebie – odejdę…

Rzodkiewka, którą miałem skonsumować namiętnie wraz z wieczorną dawką chleba z pasztetem, wdzięcznie stoczyła się do odpływu ściekowego, wraz z litrami omywającej asfalt deszczówki. Kolejną porcją cieczy w kolejce do spotkania z ekskrementami miejskiej kanalizy stał się lepki płyn rdzeniowo-kręgowy. Jaki to niefart, małe potknięcie, a nadwyrężone aksony zostały poprzerywane. Wierzgające jeszcze przed chwilą impulsy nerwowe, teraz skazane zostały na ciche i dyskretne jonizowanie powietrza wokół roztrzaskanej głowy. Czy ten nowobogacki w błyszczącym czarnym jeepie nie widział, że przewróciłem się, próbując regulaminowo przejść przez jezdnię? Od zawsze każdemu kierowcy patrzyłem głęboko w oczy – chciałem widzieć spojrzenie tego, który mógł stać się katem, finalnie kończąć mój żywot. Ten skurwiel nawet nie dał szansy podnieść mi się z biało czerwonej zebry.

Ale wciąż jestem. Mniej palę, mniej piję, mam regularny stolec, uśmiecham się tylko do siebie. Jest dobrze.

Tagi: , , , , ,

Comments 6 komentarzy »

Nienawidzę tego uczucia.
Absolut wykreował je jako wypadkową bezradności i psychicznego bólu nie do wytrzymania. Układając na spoczynek swe ciało, gaszę światło, by celowo wytłumić zmysły. Sługusy zazdrości przyjmują wtedy postać szpilek, które równomiernie i sumiennie nakłuwają ciało na 2 metrach kwadratowych jego zwilżonej chorobliwym potem powierzchni. Wielopasmowe autostrady w głowie zostają natomiast zapętlone, a galopujące po nich impulsy nerwowe rotują natrętnie wokół istoty, będącej przedmiotem zazdrości.

Wielokrotnie w swoim życiu byłem zazdrosny do granic percepcji. Następuje wtedy specyficzna synestezja, kiedy to obsesyjne myśli „wylewają” się na inne zmysły. Patrzenie na zdjęcia fizycznie boli, halucynowanie jej wizerunku razi i podrażnia siatkówkę, psotne zmysły robią z lokomotoryki ser biały trzykrotnie zmielony. Ciekawe poniekąd, ale nie takie doznania chcę kolekcjonować.

Absolut stworzył na szczęście wentyl bezpieczeństwa – zazdrość potrafi minąć. Podobnie jak miłość, nienawiść i kilka innych fajnych uczuć przecinających paletę spektrum mieszanki chemii wewnątrzmózgowej, czyniących życie warte życia, a jednak tak męczących nas na codzień, uniemożliwiając niezakłócone, obiektywne interpretowanie otaczającej nas rzeczywistości. Do dupy z tym.

Nienawidzę tego uczucia.

Tagi: , , , , , ,

Comments 1 komentarz »