Posts Tagged “Muzyka”

Korzystając z chwilowej depresji spowodowanej niezaliczonym egzaminem, postanowiłem sklecić co nie co na temat bębnów, na których staram się czasem coś w rytm postukać. Opis ten czynię celem upamiętnienia historii wszelkich moich zestawów, jak i celem przedłużenia sobie penisa (czyt. pochwalenia się).

Zacznijmy więc od początku:

2002 – 2005

Perkusja Polmuz:

Bębny:

  • werbel 14″ + naciąg Remo Ambassador
  • tom 12″  z naciągiem Power Beat
  • tom 13″  z naciągiem Remo Pinstripe
  • floor tom 16″ z naciągiem Downhan
  • bass drum 20″ z naciągiem oryginalnym (prawdopodobnie folia ogrodowa)

Talerze:

  • ride 18″ Polmuz P-Custom
  • crash 16″ Polmuz, wersja półksiężycowa
  • hi-hat 14″ Pearlmuz, wersja limitowana

Hardware:

  • oryginalne statywy
  • twin Power Beat

Statywów używam do dziś przy Ever Play Custom, stopki natomiast przy Rolandzie.

polmuz_front2polmuz_blachapolmuz_front2polmuz_grapolmuz_nagrywanie

Perkusję tą zakupiłem w spazmach rozkoszy na początku wakacji 2006. Na old_homepage można przeczytać szerszą historię. Jest to oczywiście opowieść mrożąca krew w żyłach – kto posiadał Polmuza, ten wie. Plastikowe lugi na śruby (wypełnione podartymi gazetami), wiecznie pękające części, statywy klejony taśmą klejącą, częsta zabawa w spawanie – ot, rozpustna polska myśl techniczna nie znająca granic dała mi nie raz popalić. Na tej perkusji nagrałem pierwszą płytkę Libido – Serum :) . W ramach ciekawostki – perkusję kupiłem w stanie idealnym, a po 3 latach,  zardzewiałą, połamaną, z talerzami w kształcie półksiężyców zjedzonych przez rdzę i bez statywów, udało mi się sprzedać po cenie kupna. Klient był bardzo zadowolony, mimo, że wiedział o wszystkich wadach!

2006 – dziś

Perkusja Ever Play Custom

Bębny:

  • Snare Drum 14×5.5″
  • Bass Drum 22×18″
  • TomTom 12×10″
  • TomTom 13×11″
  • Floor Tom 16×16″

Wszystko opakowane naciągami REMO Ambassador, Emperor, Pinstripe (nie wiem, nie rozumiem), zakupionymi razem z shell-setem.

Talerze:

  • Crash Alchemy Art 16″ (brąz B8)
  • Crash Stagg DH 16″ (brąz B20)
  • Crash Stagg Myra 17″ (B20)
  • Hi-Hat Alchemy Art 14″ (B8)
  • Ride Alchemy Art 20″ (B8)
  • Splash Stagg Furia 12″ (B20)
  • China Stagg DH 14″ (B20)
  • China Orion Solo Pro 18″ (B8)

Hardware:

  • Maszyna hi-hat Everplay
  • Statyw Everplay + przedłużka Gibraltar
  • 2 x statyw Polmuz (o tak!)
  • Statyw prosty Stagg
  • Statyw łamany Stagg
  • Podwójna stopka Sonor Twin DP472R

ep_left1ep_topep_left2ep_front

Perkusję tą zakupiłem w kolejnych spazmach rozkoszy na początku wakacji 2006, pół roku wcześnej natomiast kupiłem set blaszek Instambul Alchemy. Everplay Custom była wtedy jedyną perkusją na rynku, która spełniała warunki – tania i dobra. Wykonanie bardzo miłe, nieingerujące zawieszenie, kulowa regulacja tomów, podładki plastikowe pod śrubkami, gumowe pod lugami, a materiał klon, co w budżetowych bębnach nie jest raczej spotykane.

Stopniowo set ten rozbudowuję, dorzucam blaszek pompując swoje ego, itd.

2008 – dziś

Perkusja Elektroniczna Roland TD-3KW przekonwertowany na Roland TD-6:

  • Moduł Roland TD-6V
  • werbel PDX-8 z naciągiem siateczkowym 10″
  • Pad Hi-Had CY-5
  • 2 x pad talerza CY-8
  • 3 x pady tomów PD-8
  • pad stopy KD-8
  • Podwójna stopa, twin Power Beat (ten od Polmuza wzięty)
  • Słuchawki zamknięte AKG K-55

rol_bokrol_modulerol_werbelrol_top

Tak to jest niestety w życiu, że gdy człowiek o czymś marzy i to zdobędzie, to stanie się nagle coś, co marzenia rujnuje. I tak też było u mnie w temacie perkusyjnym – gdy w końcu zdobyłem „zestaw marzeń” (czyt. nierozwalającą się, dobrze brzmiącą perkusję), rozpoczęły się problemy z salą prób. Przez praktycznie 3 lata grałem nie częściej niż po 2 godziny raz na miesiąc lub nie grałem w ogóle. Stagnacja dla każdego bębniarza nie jest niczym dobrym, bo stukanie o siedzenia w tramwajach nie jest tym, co tygryski lubią najbardziej. W końcu udało mi się jednak spełnić inne, acz powiązane z poprzednim marzenie – mieć możliwość grania/ćwiczeń w domu, o każdej porze dnia i nocy. Zakupiłem bowiem perkusję Roland TD-3KW, do której później dokupiłem moduł Roland TD-6V (różnica cen modułów na rynku wtórnym to 400 zł, różnica cen całych zestawów to 2500 zł).

Perkusja podłączona jest do laptopa przez interfejs MIDI USB, dzięki czemu można bez problemu nagrywać ścieżki midi z granych przez siebie ścieżek. Moduł oferuje 1024 instrumenty (nie tylko perkusyjne), możliwość strojenia, definiowania pomieszczenia dla echa, ma wbudowany sekwencer midi (można odtwarzać i nagrywać). Fajna zabawka.

2004 – dziś

Mam jeszcze milusi bęben, moja mała djembe, na której nigdy nie będę w stanie zagrać nic sensownego:

djembe

Podsumowanie

Dodać mogę, że moimi ulubionymi od zawsze pałeczkami (jakkolwiek to by nie brzmiało) są pałki Gładek Jazz-135. Kiedyś wersja A, teraz D.

Więc co? Sprzęt jest, tylko trzeba nauczyć się jeszcze grać. Niestety.

W rozwinięciu galeria wszystkich obrazków z tego posta.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments 5 komentarzy »

L.U.C. – PLANET L.U.C

Troszkę o muzyce. Jestem FASCYNATEM twórczości Kanału Audytywnego i solowej twórczości L.U.Ca. Dlatego też czekałem niemiłosiernie na nowy wypust Łukasza Rostkowskiego aka Eluce. Człowiek ten jest absolutnym geniuszem słowa, rytmu, psychodelicznego popapraństwa, jednak poniekąd z bardzo ułożonym sensem, przedstawionym na danej płycie wedle ściśle wyimaginowanego konceptu. Geniusz, geniusz, geniusz. Po prostu.

YouTube Preview Image

W tym roku udało mi się być na dwóch live-actach L.U.C’a i Rahima. Homooxymoronomatura nie podobała mi się jednak w całości i w pełni, Rahim skutecznie moim skromnym zdaniem zaniżył poziom występów – wypalił się? Może przepalił? Mimo wszystko eventy były wspaniałe, a zaskoczeniem było pojawienie się nowego wydawnictwa L.U.Ca…

Mamy armię pomników | Ale to w Katyniu leży nasza nadwyżka IQ

… a Polaczki ciągle trwają w wiecznej martyrologii. Polaczkom zawsze kłody w oczy i piasek pod nogi. Tekstowo L.u.c dogłębnie wyśmiewa znienawidzone przez wielu przywary tego czym jesteśmy jako naród. A jako, że dostało się mi za posiadanie empeczy, ekspiacji czym prędzej musiałem dokonać udając się do Empiku po de facto PIERWSZE MULTIMEDIALNE WYDAWNICTWO. I tak oto w zestawie „Planet LUC” otrzymujemy:

  • Płytę wyładowana po brzegi muzyką (ponad godzina, Łukasz nie wydaje krótkich płyt)
  • Eksperymentalny film DVD pozwalający zgłębić się w odrobinę absurdu i surrealistycznego humoru Prezesa LUC’a (też godzina, raczej tylko dla fanów, których cieszy np. sadzenie rutinoscorbinu przez ich idola – flawless)
  • Książkę, która dzięki „najdłuższemu przypisowi świata” ze zwykłej wkładki z tekstami – eksplodowała ku kolejnej porcji informacji o ADHD L.U.C’a.

Krótko pisząc – film oglądało mi się dość miło, zawiera sporo smaczków, trzeba się jednak wkręcić w surrealistyczny klimacik kreowania nowej rzeczywistości na bazie obecnej i ciągnięcia tematu dalej. Książeczka sprawiła, że przestałem na chwilę czuć się sam czytając o autostradzie myśli, światopoglądzie autora i jego podejściu do życia. Pewien spory fragment tekstu wręcz jest urwany i skradziony z folderu „teksty, przemyślenia” na moim HDD.

YouTube Preview Image

Płytę z muzyką (bo przecie to jest główne danie) polecam po stukroć! Eluce uwielbiam niezaprzeczalnie, technika wyrzucania z siebie popapranych i przekombinowanych zwrotów osiągnęła tu poziom mistrzowski. Muzycznie jednak spodziewałem się kontynuacji poprzednich projektów – tutaj mamy jednak moc bardziej hip-hopowych podkładów, miast psychodelicznego trip-hop’u. Warstwa tekstowa też jakby bardziej przystępna, pozwalająca skupić się na treści, a nie interpretacji. Pierwsza część płyty, „SZTAMPOLAND„, opowiada głównie o naszych przywarach, zbrodniczo nieartystycznej popkulturze, showbiznesiku niszczącym artyzm, etc. Druga część, „WITU„, przenosi słuchacza w wyimaginowaną krainę szczęścia, idyllicznie osadzoną w polu rzepaku. Dużo tutaj relaksu, zabawy słowem, tęsknoty za czasami dziecięcymi (a to prawie jak u Gracjana Roztockiego, hehe). Rozumiem i pławie się w tych kojących rytmach.

Pozytywnie, nie wyłączaj mi tego. W tym, że jest dobrze nie ma chyba nic złego.

Mało tu psychodelii, więcej żartu, dostępności i Chuck’a Norris’a. Czuję jednak, że dzięki takiemu podejściu L.U.C przebije się do Mainstreamu i będzie mógł do końca życia pławić się w luksusach, uprawiając imprezowanie basenowe i zapraszając na supporty Snopp Dogg’a. Czego z całego serca życzę – należy się życiowa wygrana człowiekowi temu po stukroć. Na koniec jescze ciekawostka – L.U.C po siedmiu latach, które poświęcił na skończenie dziennego Prawa – wykreślij swą osobę z aplikacji adwokackiej, stwierdzając, że pomylił się w wyborach. Podziwiam i życzę, aby to muzyka i twórczość multimedialna sprawiła, by fetor kredytu stał się mniejszy.

YouTube Preview Image

Bo czy wyobrażacie sobie Luca jako mecenasa / adwokata / prawnika? :)

Pomimo, że pojawia się wiele razu motyw mp3 i tego, że chcemy mieć wszystko za darmo (bo w końcu się należy) – Luc umieścił do przesłuchania całą płytę na Myspace.

Maria Peszek – Maria Awaria

Miałem o Pani Marii nie pisać, więc przekleję komentarz mój do wpisu z innego blogaska:

Uwielbiam głos Marii, nibyhedonista hoRac zaczerwienił się i uśmiechnął kilka razy przesłuchując. Teksty są proste i naiwne, ale przez to właśnie oryginalne i cudowne, zręcznie zmanipulowane. Z pani Marii wyszła nimfomanka, ale to przecie nic złego – wszak nimfomanka to kobieta, co myśli o seksie trochę mniej niż przeciętny facet. Ogólnie – LUBIĘ POWIEW ŚWIEŻOŚCI w muzyce, a tu mam takowy wicher ubrany w głos przepiękny i lekkie teksty.

Jest erotycznie.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Comments 3 komentarzy »