Posts Tagged “recenzja”

L.U.C. – PLANET L.U.C

Troszkę o muzyce. Jestem FASCYNATEM twórczości Kanału Audytywnego i solowej twórczości L.U.Ca. Dlatego też czekałem niemiłosiernie na nowy wypust Łukasza Rostkowskiego aka Eluce. Człowiek ten jest absolutnym geniuszem słowa, rytmu, psychodelicznego popapraństwa, jednak poniekąd z bardzo ułożonym sensem, przedstawionym na danej płycie wedle ściśle wyimaginowanego konceptu. Geniusz, geniusz, geniusz. Po prostu.

YouTube Preview Image

W tym roku udało mi się być na dwóch live-actach L.U.C’a i Rahima. Homooxymoronomatura nie podobała mi się jednak w całości i w pełni, Rahim skutecznie moim skromnym zdaniem zaniżył poziom występów – wypalił się? Może przepalił? Mimo wszystko eventy były wspaniałe, a zaskoczeniem było pojawienie się nowego wydawnictwa L.U.Ca…

Mamy armię pomników | Ale to w Katyniu leży nasza nadwyżka IQ

… a Polaczki ciągle trwają w wiecznej martyrologii. Polaczkom zawsze kłody w oczy i piasek pod nogi. Tekstowo L.u.c dogłębnie wyśmiewa znienawidzone przez wielu przywary tego czym jesteśmy jako naród. A jako, że dostało się mi za posiadanie empeczy, ekspiacji czym prędzej musiałem dokonać udając się do Empiku po de facto PIERWSZE MULTIMEDIALNE WYDAWNICTWO. I tak oto w zestawie „Planet LUC” otrzymujemy:

  • Płytę wyładowana po brzegi muzyką (ponad godzina, Łukasz nie wydaje krótkich płyt)
  • Eksperymentalny film DVD pozwalający zgłębić się w odrobinę absurdu i surrealistycznego humoru Prezesa LUC’a (też godzina, raczej tylko dla fanów, których cieszy np. sadzenie rutinoscorbinu przez ich idola – flawless)
  • Książkę, która dzięki „najdłuższemu przypisowi świata” ze zwykłej wkładki z tekstami – eksplodowała ku kolejnej porcji informacji o ADHD L.U.C’a.

Krótko pisząc – film oglądało mi się dość miło, zawiera sporo smaczków, trzeba się jednak wkręcić w surrealistyczny klimacik kreowania nowej rzeczywistości na bazie obecnej i ciągnięcia tematu dalej. Książeczka sprawiła, że przestałem na chwilę czuć się sam czytając o autostradzie myśli, światopoglądzie autora i jego podejściu do życia. Pewien spory fragment tekstu wręcz jest urwany i skradziony z folderu „teksty, przemyślenia” na moim HDD.

YouTube Preview Image

Płytę z muzyką (bo przecie to jest główne danie) polecam po stukroć! Eluce uwielbiam niezaprzeczalnie, technika wyrzucania z siebie popapranych i przekombinowanych zwrotów osiągnęła tu poziom mistrzowski. Muzycznie jednak spodziewałem się kontynuacji poprzednich projektów – tutaj mamy jednak moc bardziej hip-hopowych podkładów, miast psychodelicznego trip-hop’u. Warstwa tekstowa też jakby bardziej przystępna, pozwalająca skupić się na treści, a nie interpretacji. Pierwsza część płyty, „SZTAMPOLAND„, opowiada głównie o naszych przywarach, zbrodniczo nieartystycznej popkulturze, showbiznesiku niszczącym artyzm, etc. Druga część, „WITU„, przenosi słuchacza w wyimaginowaną krainę szczęścia, idyllicznie osadzoną w polu rzepaku. Dużo tutaj relaksu, zabawy słowem, tęsknoty za czasami dziecięcymi (a to prawie jak u Gracjana Roztockiego, hehe). Rozumiem i pławie się w tych kojących rytmach.

Pozytywnie, nie wyłączaj mi tego. W tym, że jest dobrze nie ma chyba nic złego.

Mało tu psychodelii, więcej żartu, dostępności i Chuck’a Norris’a. Czuję jednak, że dzięki takiemu podejściu L.U.C przebije się do Mainstreamu i będzie mógł do końca życia pławić się w luksusach, uprawiając imprezowanie basenowe i zapraszając na supporty Snopp Dogg’a. Czego z całego serca życzę – należy się życiowa wygrana człowiekowi temu po stukroć. Na koniec jescze ciekawostka – L.U.C po siedmiu latach, które poświęcił na skończenie dziennego Prawa – wykreślij swą osobę z aplikacji adwokackiej, stwierdzając, że pomylił się w wyborach. Podziwiam i życzę, aby to muzyka i twórczość multimedialna sprawiła, by fetor kredytu stał się mniejszy.

YouTube Preview Image

Bo czy wyobrażacie sobie Luca jako mecenasa / adwokata / prawnika? :)

Pomimo, że pojawia się wiele razu motyw mp3 i tego, że chcemy mieć wszystko za darmo (bo w końcu się należy) – Luc umieścił do przesłuchania całą płytę na Myspace.

Maria Peszek – Maria Awaria

Miałem o Pani Marii nie pisać, więc przekleję komentarz mój do wpisu z innego blogaska:

Uwielbiam głos Marii, nibyhedonista hoRac zaczerwienił się i uśmiechnął kilka razy przesłuchując. Teksty są proste i naiwne, ale przez to właśnie oryginalne i cudowne, zręcznie zmanipulowane. Z pani Marii wyszła nimfomanka, ale to przecie nic złego – wszak nimfomanka to kobieta, co myśli o seksie trochę mniej niż przeciętny facet. Ogólnie – LUBIĘ POWIEW ŚWIEŻOŚCI w muzyce, a tu mam takowy wicher ubrany w głos przepiękny i lekkie teksty.

Jest erotycznie.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Comments 3 komentarzy »