Posts Tagged “śmierć”

Mam gdzieś na dysku kilkadziesiąt kilobajtów tekstów, spisywanych po kilka zdań poprzez długie miesiące, nawet lata. Myślę o tym, by złożyć to kiedyś w jakieś pompatyczne opowiadanko o wymyślonym dawno tytule: „Poemat o szczęściu instant” . Lubię mieszać podczas pisania fikcję z własną empirią.  Tylko czy jest jakikolwiek sens/cel w publikowaniu treści, gdzie osobiste wyznania mieszają się z nieprawdziwymi tworami, przez odbiorcę postrzeganymi jako totalny ekshibicjonizm emocjonalny?

Cóż, oto karli fragmencik:

Jeszcze a propos odchudzania. Pomogę Tobie zrzucić 85 zbędnych kilogramów w mgnieniu oka.
Odejdę…
Jeśli mnie okłamiesz – odejdę…
Jeśli będziesz z innym – odejdę…
Jeśli nie przestaniesz niszczyć siebie – odejdę…

Rzodkiewka, którą miałem skonsumować namiętnie wraz z wieczorną dawką chleba z pasztetem, wdzięcznie stoczyła się do odpływu ściekowego, wraz z litrami omywającej asfalt deszczówki. Kolejną porcją cieczy w kolejce do spotkania z ekskrementami miejskiej kanalizy stał się lepki płyn rdzeniowo-kręgowy. Jaki to niefart, małe potknięcie, a nadwyrężone aksony zostały poprzerywane. Wierzgające jeszcze przed chwilą impulsy nerwowe, teraz skazane zostały na ciche i dyskretne jonizowanie powietrza wokół roztrzaskanej głowy. Czy ten nowobogacki w błyszczącym czarnym jeepie nie widział, że przewróciłem się, próbując regulaminowo przejść przez jezdnię? Od zawsze każdemu kierowcy patrzyłem głęboko w oczy – chciałem widzieć spojrzenie tego, który mógł stać się katem, finalnie kończąć mój żywot. Ten skurwiel nawet nie dał szansy podnieść mi się z biało czerwonej zebry.

Ale wciąż jestem. Mniej palę, mniej piję, mam regularny stolec, uśmiecham się tylko do siebie. Jest dobrze.

Tagi: , , , , ,

Comments 6 komentarzy »

Trudna Sztuka Latania

Trudna Sztuka Latania

Automatyczny balans bieli

Automatyczny balans bieli - idiota zaufał automatyce aparatu...

Ręczny balans bieli

Ręczny balans bieli - bazując na fotce żarówki oświetlającej plac.

Drastyczna fotografia i krótka historia… Dziś, w Święto Zmarłych, biegałem po polu robiąc porno zdjęcia młodym sarenkom. Taka zabawa jednak dość szybko mnie znudziła, udałem się więc brukowaną ścieżką w stronę mojej nekropolii, tzn. wioski Wyszobór. Po drodze spostrzegłem coś, w co uwierzyć nie mogłem. Oto przede mną na wyskości metra zawisł ptaszek. Bidula zdezorientowana nie zauważyła drzewka, przez co zostałem zmuszony podziwiać niecodzienny efekt konfrontacji ogromnego pędu lecącego dzięcioła i statycznego do granic możliwości drzewa. Ptaszek przy(cze)lepił się do drzewa w nienaturalnej pozycji. Wyglądał jak żywy… Akurat na święto zmarłych taki numer. Już wiem po co nietoperzom walkman z ultradźwiękami – bardzo się przydaje w nawigacji ;) .

Oczywiście Komandor Pech się odezwał czule, bo o ile przy mojej ostatniej wizycie na wsi zapomniałem statywu, tym razem zapomniałem do statywu szybkozłączki i nici z nocnych zabaw oraz poznawania możliwości lustrzanki. W znakomity sposób udało mi się jednak sprawdzić jak działa balans bieli. Pod domem Unia Europejska sfinansowała wyszoborzanom plac zabaw (Szkoda, że tak późno – miałbym gdzie pić za młodu jabole). W nocy oświetlony jest on lampą sodową (???) pomarańczową – nierealny klimaty, jaskrawe barwy. Postanowiłem wypróbować w końcu coś takiego jak ręczny bieli balans.

Zdziwiłem się niesamowicie. Moje oko widziało wszystko w odcieniach pomarańczy. Aparat jednak potrafił odwzorować realistyczne, prawdziwe kolory.

Tagi: , , , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »