Posts Tagged “szczecin”

Dziś umieściłem na blogu wywiad z GDR!em, a już po godzinie na stronie GDR!a ukazał się wywiad ze mną! WTF, ta machina już ruszyła! Tego nie da się zatrzymać!!!

Zapraszam do zapoznania się z wywiadem.

Jestem sławny, stąd rządy wszystkich krajów już tylko o krok!!! BUAAHAHAHAHA!

Tagi: , , , , , ,

Comments 1 komentarz »

Cytując mości GDR!a:

Ostatnio na blogach powstała moda na robienie wywiadów ze znanymi osobistościami. Owe znane osobistości publikują w zamian wywiad z autorem bloga, przez co autor bloga również staje się znaną osobistością. W ten sposób spirala bycia znanymi osobistościami nakręca się, w krytycznym momencie przyjmując postać „Tańca z Gwiazdami”, w którym wszyscy są znani, nie wiadomo tylko komu.

Wskutek ów masońskiego porozumienia pewnego grona bardzo niedowartościowanych osób, rozpoczynamy rotacyjny cykl wywiadów z Osobistościami Szczecińskiego Internetu. Na pierwszy odstrzał trafił dobrze znany szczecińskiej policji dekadent GDR!.
GDR! w piekle
hoRacy: Witaj Andrzeju. Bardzo mi miło, że mogę gościć Ciebie w skromnych progach mojego blogaska.

GDR!: Witaj Tomku. Mam nadzieję że ten wywiad pozwoli mi na zyskanie sławy.

hoRacy: Powiedz proszę skąd wzięła się Twoja pasja do zer, jedynek i innych cyfronów?

GDR!: Jest to dla mnie tak niezrozumiałe, jak dla większości Polaków fakt, że interesują się piłką nożną. Po prostu zawsze chciałem mieć komputer i zawsze miałem pomysł na usprawnienie świata. Potem była książka – kurs BASICa „Przygody z komputerem i bez komputera”, następnie – Commodore 64, i poszło z górki. Zupełnie nie rozumiem czemu w dzisiejszych komputerowych książkach dla dzieci nie uczy się już programowania ;)

hoRacy: Przy zachowaniu czcionki Times New Roman 9 Twoje Curriculum Vitae ma aż 24 strony wypełnione spisem projektów informatycznych w których brałeś udział. Skąd Twoja żywne zainteresowanie programowaniem?

GDR!: Żałuj że nie widziałeś CV wydrukowanego Free Serif 14, z interlinią 1.5 – bez uprzedniego zabindowania można łatwo zgubić się w gąszczu kartek. Dlaczego programowanie? Mam wewnętrzną potrzebę tworzenia czegoś co się rusza. Do mechaniki mam dwie lewe ręce, elektronika zawsze była dla mnie zbyt drogim hobby (bo dość długo z tym wiązałem swoją przyszłość). Programowanie pozwala na tworzenie rzeczy o znacznie większej złożoności niż większość innych dziedzin inżynierii, a na dodatek jest hobby darmowym, co nie było bez znaczenia kiedy miałem 9, 10 czy 11 lat.

hoRacy: Czy nie wolałbyś pograć w gry na komórki?

GDR!: Na mojej obecnej komórce są tylko dwie gry i nie można dogrywać nowych, myślę że to jest główny powód dla którego nie gram. Do tego chyba dochodzi spaczenie polegające na tym, że gry to dla mnie chyba jednak zbyt bierna rozrywka, a poza tym najzwyczajniej w świecie trafia mnie szlag kiedy muszę ten sam level przechodzić więcej niz dwa razy.

hoRacy: Opowiedz mi o swoich dziełach. Doszły mnie słuchy, że udało się Tobie przy użyciu technik reverse engineeringu złamać szyfr Benjamina, przez co odblokowałeś młodzieży w gimnazjach dostęp do stron z pornografią.

GDR!: Było tak, i wbrew powszechnemu przekonaniu – nie zrobiłem tego dla jakiejkolwiek ideologii, chodziło raczej o wyzwanie. Ministerstwo Oświaty rekomendowało kiedyś program służący blokowaniu w szkołach stron nieodpowiednich dla dzieci i młodzieży – chodziło rzekomo o pornografię, przemoc i narkotyki. Niestety, lista słów kluczowych blokowanych przez program była niejawna, a internauci testujący program mówili że nie mieli większych problemów ze znalezieniem pornografii, przemocy i stron o narkotykach, mieli za to spory problem z wchodzeniem na blogi. Co się okazało po złamaniu szyfru, najlepiej opisał porneL który równolegle pracował nad jego pokonaniem.

hoRacy: Jeśli chodzi o inne projekty – przybliż czytelnikom nad czym ciekawym pracowałeś wcześniej i nad czym pracujesz obecnie.

GDR!: Projektów komercyjnych raczej nie ma co wymieniać – nie było wśród nich raczej nic zapierającego dech w piersiach. Z innych rzeczy – kiedyś pisaliśmy multiplatformową (Amiga/PC/cokolwiek) grę MMORPG. Zdarzyło mi się również kiedyś popełnić całkiem popularny plugin do Gadu-Gadu. Zaczęło się od Pornela próbującego upodobnić swojego Windowsa do AmigaOS – doszedłem do wniosku że wizualnie nie pasuje jeszcze tylko komunikator. Zrobiłem więc najpierw binarną modyfikację GG teksturującą co się da w oknie rozmowy, a – po opublikowaniu na forum komunikatory.info – przerobiłem to w formie pluginu. Nie można też zapomnieć o banalnej technicznie, ale – moim zdaniem – ciekawej wyszukiwarce sklepów monopolowych. Można powiedzieć że byłem dzięki niej jednym z pionierów web 2.0 w Polsce – cała baza danych została stworzona przez użytkowników. Kiedyś zacząłem pisać jeszcze program P2P który miał tą właściwość, że ciężko byłoby go wyciąć na firewallu, rozwijam – głównie na własny użytek, ale wiem że jest grono użytkowników – program do wysyłania SMSów.

hoRacy: Doszły mnie słuchy, że oprócz tego zajmujesz się jeszcze działalnością estradową. Opowiedz mi o pierwszym w Polsce zespole pedo-core’owym, którego jesteś wokalistą.

GDR!: Nie potrafimy grać, nie potrafimy śpiewać, ale doskonale się bawimy. Jesteś w lekkim błędzie – żeby nie być zbyt blisko profesjonalizmu, nieustannie zamieniamy się rolami. Ostatnio grałem na gitarze, nie znając żadnego chwytu, a zagorzały miłośnik techno growlował do mikrofonu. Na jednej z prób obsługiwałem perkusję, a jakiś czas temu nawet zmontowałem teledysk. Właśnie skończyliśmy nagrywać materiał na pierwszą płytę, która będzie dostępna kiedy koledzy uporają się z okładką, a ja złożę teledysk do drugiego singla.

hoRacy: Jaki wiek inicjacji seksualnej jest wg Ciebie optymalny?

GDR!: Trzy latka! ;) A serio – każdy „inicjuje się” kiedy czuje się wystarczająco dojrzały.

hoRacy: Poza działalnością stricte inżynierską i muzyczną zajmujesz się także animowaniem lokalnej kultury. Czy mógłbyś opowiedzieć o oryginalnych street-art’owych, których jesteś prekursorem?

GDR!: Od dawna zdarzało mi się okazyjnie naklejać vlepki, ale były dwie większe akcje. Pierwsza z nich odbyła się w nocy z 5 na 6 czerwca 2006 i polegała na rozlepieniu w mieście 1200 vlepek z napisem „06.06.06.” i podpisem składającym się z trzech słów zaczynających się na „sz” – na przykład „Szacunek szczecińskim szachistom”, czy „Sześciu szybkich szatanów”. W rozlepianiu pomogło mi coś koło dziesięciu osób – w tym i ty, za co dziękuję. Druga akcja polegała na wycięciu tektury falistej na kształt drogowskazów, pomalowaniu ich na biało i napisaniu (najczęściej ;P) „PIEKŁO” – akcja została ochrzczona jako „drogowskazy do piekła”. Rozwiesiliśmy je w centralnych punktach miasta – i tutaj znów dziękuję za pomoc, a następnie obfotografowanie.

hoRacy: Jaki jest Twój stosunek do alkoholu i narkotyków? Lubisz czasem wypić pół litra bez popity, tudzież przywalić sobie kompocik w żyłę?

GDR!: Pół litra – tak, kompocik – niekoniecznie. Ale jeśli ktoś lubi, to przecież nie będę mu zabraniał.

hoRacy: Czy uważasz, że studenci to utracjusze?

GDR!: Najgorsza rasa ze wszystkich. Nie potrafią się bawić, termin „kultura studencka” wywołuje u mnie zazwyczaj dobrze maskowany zespół Turreta, rzadki kiedy się na czymś znają, a na dodatek – zazwyczaj wysiadają po pierwszej połówce.

hoRacy: Jak oceniasz kondycje naszego społeczeństwa internetowego. Skup się proszę na blogosferze i serwisach społecznościowych.

GDR!: Nasze społeczeństwo internetowe ma się bardzo dobrze, dziękuję. Cieszy oko ciągle rosnąca liczba contentu, szkoda tylko że w ciężkiej do używania formie – jako blogi. Moim skromnym zdaniem (we)blog powinien zamieszczać informacje umieszczone w czasie – na przykład relację z wycieczki do Rygi informacje o najnowszej wersji Ponga. Od biedy mogą być informacje o zmianach na stronie albo komentarze polityczne – chociaż wtedy prawidłowa nazwa to system newsow, a nie blog. Smutne sa natomiast artykuly umieszczane w formie wpisów na blogu – ciężko je znaleźć w jakikolwiek inny sposób niż przez Google, i – moim zdaniem – żadne chmury tagów ani kategorie nic tu nie pomogą. Serwisy społecznościowe to natomiast bardzo dobry pomysł – po pierwsze, to dobry zamiennik (dawniej) pustych stron domowych i (obecnie) blogów z dwoma wpisami. Po drugie – ciekawe zjawisko socjologiczne. No i po trzecie – właściwe miejsce do upuszczania energii i kreatywności przez początkujących internautów. Nie można oczywiście nie wspomnieć o walorach estetycznych zdjęć ;)

hoRacy: Dziękuję za wywiad, do usłyszenia, czołem!!!

GDR!: Mam nadzieję że umrzesz młodo, a twoje zwłoki nie zostaną pogrzebane, cześć!!! :)

Tagi: , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »

Do trzeciej rano pisałem coś w javie. Mój pierwszy raz z tym językiem, jestem z siebie dumny. Sen tylko był później jakiś wybitnie niespokojny. Budziłem się co chwila, coś drapało mnie w gardle, po głowie kołatały się pseudoalgortytmiczne myśli. Nienawidzę programować. Nienawidzę tego niepowstrzymywalnego uczucia kołatania w mózgowiu.

Dodatkowo kilkakrotnie budził mnie głuchy odgłos, coś jakby pusty trzask. Myślałem, że to śnieg spadał z dachu. Zima w połowie kwietnia znów zaskoczyła nie tylko drogowców. Lecz to chyba nie był śnieg, zbyt niskie alikwoty. Zaspany miałem jedno skojarzenie – trzask powalanych nieludzką siła drzew, słyszany z bardzo daleka. Nuklearna siła.

Budziłem się wielokrotnie, sen trwał wyjątkowo niespokojnie. Wstałem oddać nocy mocz. Po ciemku, wyłączyli prąd. To pewnie przez obfite opady śniegu. Co dziwne drogi Szczecina tej nocy nie były puste, bo słyszałem co raz karetki pogotowia jeżdżące do nietrzeźwych kierowców, którzy zapomnieli przyodziać opon zimowych. Na własne życzenie umieracie.

Nastał ranek. Obudził mnie chaos. Dalej nie było prądu, telefony nie działały. Siostra szamotała się po domu wraz z mężem szykując się do opuszczenia mieszkania:

- Jedziesz do Stargradu? U babci może będzie prąd, a dziecku trzeba jedzenie zrobić.

Wolny dzień od pracy, myślę sobie. W jaskiniach IT nie można pracować przeto bez prądu. Dwa tygodnie absencji elektronów i każde miasto umrze.

Jedziemy. Po raz pierwszy nie jestem otoczony szumem magnetycznym, mikrometropolia przestała być elektromagnetyczną klatką. Czy to się nazywa wolność?

PSP nie wykrywa żadnej sieci WIFI. Eter jest martwy.

Ludzie zdezorientowani stoją przy jedynym otwartym w centrum mieście wykupując wodę w pięciolitrowych baniakach. Nie umyjecie dziś dupy, Kochani!

Jedziemy dalej:

- Dlaczego radio nadaje?
- Pewnie mają akumulatory, albo agregaty?
- No ale dlaczego nie mówią nic o tym co się dzieje, tylko grają Bon Joviego.
- Orkiestra zawsze gra do końca.

Edukacyjna katastrofa:

- Że co? Że dzieciaki mają dzisiaj testy kompetencji?
- Kurator nakazał zamknięcie szkół.

Kij z tym, naszym oczom ukazała się Trasa Zamkowa:

- Zobacz na prawo, kurwa, barki się zderzyły
- Zabawnie, wyglądają teraz jak wielki odwrócony krzyż.

Elektrownia Szczecin i Pomorzany nie działa. Dolna Odra działa, ale trakcja doprowadzająca prąd do miasta podobno przestała istnieć. Diabeł wie dlaczego, nie mam pojęcia.

Smród acetonu na Słonecznym jest nie do zniesienia. Czuję spisek. Wszystko dziś jest zupełnie nie tak jak być powinno.

- Zamknijcie cholerne okno.

Już prawie jesteśmy za miastem. Telefony nie działają od połowy poprzedniej nocy.

Domki na działkach za Dąbiem płoną. Skąd to zło? Pierwszy raz w życiu widziałem pożar w środku zimy.

Właśnie przejeżdżałem koło Jej domu. Boje się, czy wszystko jest z nią w porządku.

- Kiedy Ania wraca?
- Niedługo, jeszcze trochę tam posiedzi.

Skłamałem.

Odór acetonu płynnie przekształcił się w smród chlorowodoru? Czyżby to były jakieś chemikalia do neutralizacji szkodliwych czynników? Post apokaliptyczna faza osiągnęła apogeum.

Za Szczecinem minęliśmy kilka przewróconych samochodów. Ludzie masowo opuszczają miasto.  Pytaliśmy się stojących przy drodze ludzi – nie mają pojęcia w czym rzecz. Ja zresztą też nic nie wiem. Przypuszczam tylko, że to nie przez śnieg wyłączony został prąd. Przypuszczam, że trakcja z Dolnej Odry wyparowała.

Telefon dzwoni! Dzięki Bogom, to pewnie Ona.
- Ja się zabiję.
- Co się stało?
- Budzik dzwonił, pora wstawać. Brak zasięgu.

Paliwo się kończy, stacje benzynowe nie działają, bo pompy paliwowe działają na prąd.
Co zabawne, policji dzisiaj jeszcze nie dane było mi zobaczyć. Widzę natomiast coraz więcej wojska. Klęska żywiołowa. Wszyscy kurwa umrzemy.

Właśnie zobaczyłem sznur elektrycznego kabla przesyłowego owinięty wokół połowicznie zwęglonego denata. Współczuję sanitariuszowi starającemu się odplątać to biedne ciało.

Gdzieś w okolicach Miedwia wojskowi kierują ruchem na pobocza. Nie można jechać dalej. Niekończący się sznur samochodów układa się w zaspach mokrego śniegu. Żołnierze nie odpowiadają na żadne z postawionych im pytań.

Teraz już nie tylko intuicja, a także zdrowy rozsądek mówią jedno – nadeszła nuklearna zima.

Powietrze jest jakieś inne. Opad radioaktywny staje się namacalny, co najmniej dziwny.

Tagi: , , , , , ,

Comments 2 komentarzy »