Posts Tagged “technika”

Aktywni zmarli muszą mieć conajmniej doktorat z jakiejś nauki technicznej. Nie mówię tutaj o denatach, którzy lubują się w wychodzeniu z krypt podczas pełni księżyca. Mam na myśli zmarłych, którzy odeszli z tego świata zbyt niespodziewanie, nie rozliczając wszystkich spraw, nie przygotowując/uprzedzając rodziny o swoim rychłym odejściu. Tacy bowiem chcą trwać w doczesnym świecie, ich nie zadowala bilet w jedną stronę podwodną łodzią na drugi brzeg Styksu. Nie przez egoizm oczywiście, nie przez towarzyszącą człowiekowi od wieków chęć zachowania nieśmiertelności, chodzi raczej o związek emocjonalny z osobami po żywej stronie świata.

Nachodzi pytanie – jak wyświetlić się naszym ciepłym kamratom? O ironio, kiedyś było to łatwiejsze – jedyną możliwością była projekcja onirycznej, półprzeźroczystej zjawy. Teraz jest zupełnie inaczej – nie żyjemy przecież w średniowieczu. Mamy komputery, telewizory, telefony komórkowe, projektory, palmtopy, tablety, wieże hi-fi. Otaczamy się tymi skomplikowanymi, matematycznie i logicznie niepojętymi urządzeniami, których techniczna budowa nie upraszcza nieżyjącym wysłania bliskim przekazu. Nie wystarczy zwykłe „pach” – i jesteśmy w telewizji kradnąc czas antenowy koncernowi produkującemu jogurty. Nie wystarczy zwykłe „puf” – i zamiast rajdu Formuły Pierwszej wizualizujemy się zszokowanemu odbiorcy poprzez jego zestaw kina domowego. Nasz mesydż z zaświatów musi być bowiem wcześniej przekonwertowany na postać, którą można podać w postaci sygnału elektrycznej maszynie projekcyjnej. A z tym nie jest już tak łatwo. Zwłaszcza jeśli chcemy nadać siebie w kolorze, czy też użyć dźwięku surround.

Szef tam na Górze pewnego dnia głośno krzyknął (krzyk to chyba jednak złe określenie – pasmo 20Hz-20KHz było mikroskopijnym ułamkiem pełnego spektrum falowego tego przekazu). Zabronił w swej wielkomyślności nieautoryzowanych kontaktów z Dołem. Powodem poniekąd było kilka wpadek podczas kontaktu z drugą stroną. Jako przykład niech podam film o trzech facetach i dziecku (nazwy nie pamiętam), gdzie w jednej ze scen – na balkonie pojawia się postać młodego chłopca (którego nikt z ekipy nie widział), który nieumyślnie zabił się kilka miesięcy przed wynajęciem tego domu ekipie filmowej. Chłopiec ukazał się, objawiając tym samym ogromne pokłady miłości do swej rodziny, wywołując przy okazji rozstrój nerwowy u producentów tej prostej i przyjemnej komedii, gdzie w fazie postprodukcyjnej – na celuloidzie pojawiła się malutka postać. Oscar za rolę drugoplanową? Przypał? Tego na Górze nie lubią! Może dlatego droga między światem żywych, a światem zmarłych jest na dziś dzień wybitnie jednokierunkowa?

Tagi: , , , ,

Comments Brak komentarzy »