Posts Tagged “tekst”

Pentagram ze zniczy

Siedzieli przy stole już którąś godzinę, podczas gdy nagle zza chmury gęstego, papierosowego dymu wynurzyła się twarz rosłej postaci. Nadpsute zęby, nieświeży włos, kilkudniowy nierówny zarost. Osobnik przemawia:

- Aby ambitnym być. Wiesz, takim artystą być. Nie jakimś zahukanym pracoholikiem, a osobą otwartą, wiesz, komunikatywną. Taką do ludzi, ale nie z towarem, który tam opchnąć komuś chcesz po promocji za gram, ale takim empatycznym być. No taka jest definicja moja, wiesz, kto to jest dob… dobrego człowieka, znaczy się. No bo wiesz, no, zapierdalałem pięć lat na tej polibudzie. Pięć lat nauki dzień i noc, a tu się okazuję, że nie dość, że pracy nie mam, to jeszcze kurwa mi mandat miesiąc temu za przejście w niedozwolonym miejscu palanteria wlepiła. I bądź tu dobrym człowiekiem, jak ci za przyziemny występek jakiś kretyn ze średnim niepełnym 150 zł karze płacić. No pusta ulica była, mówię wam.

Druga postać raptownie odchyla w tył głowę, tuż po zaaplikowaniu ścieżki morelowej tabaki:

- Wiesz, myślę, że to wszystko przez archaiczny system edukacji. Ooo, przykładem idealnym niech będzie moja maturka! Na pisemnym egzaminie zgodnie z założeniami całej tej komedii okazać mieliśmy swoją dojrzałość. I wiecie, tematy, było coś o dadaizmie w sztuce. Jako osoba dorosła, w pełni świadoma swoich czynów spróbować zechciałem stworzenia matury stricte dada. Była to niewątpliwie praca na sześć, ponadprogramowa, porażająca ambitego odbiorcę lotną myślą, ogromem zawartych kontekstów interpretacyjnych, jakże dogłębnym zrozumieniem tematu. No i sam pamiętasz – napisałem kilkanaście bitych stron sensownego tekstu, po czym pociąłem je nożyczkami na kawałki i posklejałem w losowej kolejności. Pamiętasz miny członków komisji? Warto było! Ale niestety, Cichy – to do ciebie, słuchaj – Egzaminatorzy nie zrozumieli moich intencji. Koniec edukacyjnej mej ścieżki. Określić mogę to krótko. Ciągle w naszym kraju uważa się, że wolnomyślicielstwo jest niebezpieczne.

Zardzewiały Cyklop

- Ano, to a propos średniego niepełnego, co? Ty komikiem lepiej byś został. – powiedział ten pierwszy – Może i wyobraźnie to masz dobrą, floł rozmówczy także wysoko rozwinięty, ale wiesz, proszę cię raz enty już – nie ładuj mi w głowę swych mętnych historyjek, bo nie zdobędziesz tym u mnie profitów, czy sympatii. Jedyne, co zyskać osiągnąć możesz to wpierdol od nas, dobrych kolegów. A pamiętaj, że chwile sporą jeszcze będziesz się musiał z nami przemęczyć. Inteligent mitoman, w dupę jebany, burwa twoja zagwazdrana glątwa mać…

Spokojny do tej pory, niski mężczyzna, siedzący dla odmiany pod ścianą, o lookingu wybitnie metroseksualnym nie krył zniesmaczenia.

- Dość, opanujcie się, dość! Ja jestem człowiekiem, którego prześladuje wizja możliwości zdobycia wszelkiej możliwej wiedzy, zrozumienia istoty Bytu, gdzie każde pytanie bez problemu odnajdzie swą odpowiedź… Każdy wie jednak, że nikt nie jest w stanie posiąść aż takiego ogromu informacji, ludzki umysł po prostu nie wytrzymał by takiego naporu danych. Nigdy nie chciałem zostać doktorem Faustem. Z własnej winy na próżno.

- Dajcie karty, zaczyna się. Jak przy absyncie, wiesz, tak artystycznie. Wolna jazda – pierwszy z rozmówców szepnął z przekąsem.
Lustro w Skodzie Zienka

- Wyobraźcie sobie Wzór – kończył tamten – matematyczną regułkę determinującą zasady rządzące wszechświatem. Coś, co zawiera w sobie miliony zmiennych, określających prawidłowości, zasady tworzące Wszechświat. I tak na przykład – jedna ze zmiennych definiuję grawitację, druga standardową wysokość drzewa, trzecia przeciętne zachowanie ludzi przy stole w określonych warunkach… i tak ad infinitum… W tym momencie ktoś zaczyna się zmiennymi bawić – automatycznie, losowo podstawiając pod każdą ze zmiennych DOWOLNE dane… Powstaje nowy, całkowicie inny wszechświat w którym prawa logiki, fizyki, nauk wszelakich rzeczywistości naszej nie mają absolutnie żadnego sensu bytu… Uruchomiła się maszyna. Ja nie mogę tego zatrzymać. Kreacja nowej rzeczywistości następuję niewiarygodnie szybko, jedna z realności trwa niecałą sekundę, natychmiastowo, acz płynnie zmieniając się w kolejną… Co dziwne – w ciągu tej chwili potrafię się odnaleźć w danej rzeczywistości, wiedząc już jak wykonać działanie, stimulus-pieprzone-reaction. Co jednak z tego skoro po chwili logika świata poprzedniego nie obowiązuję w zagmatwanym świecie nowym? Tryliony wizji, myśli, abstrakcyjnych wizji, skojarzeń, niemożność odnalezienia się w żadnej z rzeczywistości. Ja widzę wszystko, z każdej strony widzę wszystko, ja czuję wszystko, co najgorsze jednak – ja wiem, ja zdaję sobie sprawę, że moja psychika nie czołg jest, ja się gubię we własnym strumieniu świadomości. Kreacje nowej, pokręconej, całkowicie względnej, plastycznej rzeczywistości wytykającej natłokiem wizji moje ukryte pragnienia, kompleksy, wartości – wszystkie one są absolutnie przygnębiające. Bo ja trwam na pograniczu różnych światów, co chwile jednak wracając na krótki momencik do realnego świata, tego z wami przy mnie, tego w którym zakotwiczony jestem najbardziej, ja widzę mój prawdziwy stan. CO NOC BŁAGAM BOGA, aby to się skończyło, bym mógł na nowo zobaczyć normalny świat, by pierdolone trzecie oko się zamknęło… Boję się, że psychoza nigdy się nie skończy.

Odgłos kroków w końcu korytarza spowodował spadek emocji u rozkojarzonego.

- Dobra, cicho już, przyszedł doktor, znowu będą mózgotrzepy, terapia pomoże.
- Pomoże Cichy, pomoże…

Tagi: , ,

Comments 3 komentarzy »